"Jeśli uda nam się zapewnić niezakłócone funkcjonowanie gazociągu Nord Stream i zapewnić jego dobry stan, to również za 100 lat gazociąg mógłby dostarczać gaz ziemny na rynki europejskie" - powiedział na konferencji prasowej inżynier konsorcjum Peter Massny.

Zgodnie z planem gazociąg ma funkcjonować co najmniej przez 50 lat. "Liczę się z tym, że może pracować nawet 100 lat" - ocenił dyrektor techniczny konsorcjum Dirk von Ameln.

We wtorek w Lubminie w północnych Niemczech uroczyście uruchomiona zostanie pierwsza nitka podmorskiego gazociągu łączącego Rosję z Niemcami. W poniedziałek w Berlinie eksperci konsorcjum Nord Stream przedstawili techniczne szczegóły tej inwestycji.

"W zasadzie awaria Nord Streamu nie jest możliwa" - powiedział Massny. Wyjaśniał, że już w czasie projektowania i budowy podjęto środki ostrożności, które mają chronić gazociąg przed wszelkiego rodzaju zagrożeniem. Dotyczy to m.in. jakości użytych do budowy materiałów oraz głębokości ułożenia rury.

"Gdyby jednak doszło do uszkodzenia gazociągu, jesteśmy również dobrze przygotowani na taką mało prawdopodobną ewentualność" - zapewnił Massny. Scenariusze postępowania w takich wypadkach uzgodniono z władzami krajów, przez których wody przebiega magistrala.

Nad prawidłowym funkcjonowaniem gazociągu stale czuwać ma centrum kontrolne w Zug w Szwajcarii, które będzie nadzorować takie parametry, jak ciśnienie, ilość przesyłanego gazu, a także jakość surowca.

Docelowo obie nitki gazociągu mają osiągnąć przepustowość po 27,5 mld metrów sześciennych gazu rocznie, co zaspokoi zapotrzebowanie na gaz 26 mln gospodarstw domowych. Jak zastrzegł von Ameln, pełną przepustowość Nord Stream może osiągnąć prawdopodobnie za dwa lata.


Pod koniec 2012 r. do użytku oddana zostanie druga nitka Nord Streamu; do dziś ułożono już 840 km. Von Ameln nie chciał komentować doniesień o możliwej budowie trzeciej nitki gazociągu. "Mamy mandat i pozwolenie tylko na budowę dwóch nitek" - powiedział. W lipcu budowy kolejnej nitki nie wykluczył premier Rosji Władimir Putin.

Jedna nitka magistrali składa się z około 100 tysięcy połączonych ze sobą i otoczonych betonową izolacją rur o długości 12,2 metra, średnicy 1153 milimetrów i masie 24 ton. Rosyjski gaz wtłaczany jest do gazociągu w tłoczni Portowaja koło Wyborga pod ciśnieniem 220 barów, co wystarczy, by przetransportować surowiec przez całe 1224 km do Niemiec bez dodatkowych pośrednich tłoczni.

Koszt całej inwestycji to 7,4 mld euro. Głównym udziałowcem konsorcjum Nord Stream jest rosyjski Gazprom (51 proc.). Pozostali to niemieckie koncerny E.ON-Ruhrgas i BASF-Wintershall (po 15,5 proc.), holenderska spółka Gasunie i francuski GdF (po 9 proc.).