Dane o produkcji przemysłowej we wrześniu pogłębiły przepaść między ekonomistami, którzy są optymistami, a tymi, którzy z pesymizmem patrzą w przyszłość. Pierwsi są zdania, że wysoka dynamika wzrostu produkcji utrzyma się w kolejnych miesiącach i będzie silnym wsparciem dla wzrostu gospodarczego. Drudzy, że w kolejnych miesiącach zobaczymy jej gwałtowne wyhamowanie. W efekcie wzrost naszego PKB zmaleje w przyszłym roku do mniej niż 3 proc.

Słaby złoty na plus

Produkcja przemysłowa była we wrześniu o 13 proc. wyższa niż miesiąc wcześniej i o 7,7 proc. niż przed rokiem – podał wczoraj GUS. Ekonomiści spodziewali się wzrostu produkcji na poziomie 5 proc., czyli znacznego wyhamowania w stosunku do sierpnia, kiedy przekroczyła ona 8 proc.

– Największą dynamikę produkcji przemysłowej odnotowały branże, które najbardziej korzystają na niskim kursie złotego – mówi Adam Czerniak, ekonomista Invest-Banku. Najwyższy, 20,5-proc. wzrost, zanotowali producenci mebli, 18,9-proc. – metali, 16,7-proc. – wyrobów z metali, a 11,8-proc. pojazdów samochodowych przyczep i naczep.

– Najbardziej interesująca jest ta ostatnia informacja w kontekście słabnącego na Zachodzie popytu na auta. Z tego powodu fabryki Fiata, i Opla wstrzymywały produkcję – mówi Ignacy Morawski, z Polskiego Banku Przedsiębiorczości. – Choć to nadal wysoka dynamika, to jednak wyraźnie hamuje. W sierpniu sektor motoryzacyjny miał ponad 20-proc. wzrost produkcji. Tak samo słabnie dynamika w sektorze metalowym – zauważa Katarzyna Hyż, ekonomistka PKO BP.

W sumie wzrost produkcji miało 26 działów, a spadek jedynie 8 – największy, aż 18,2 proc., odnotowały firmy zajmujące się produkcją wyrobów farmaceutycznych, 10,9 proc. – maszyn i urządzeń.


Prognozy na rozstaju

Dobre dane o produkcji przemysłowej skłoniły Bank BPH do podniesienia prognozy wzrostu gospodarczego Polski w trzecim kwartale o 0,2 pkt proc. – z 3,6 do 3,8 proc. Całoroczna, szacowana na 4 proc., pozostała bez zmian. Swą decyzję ekonomiści banku uzasadnili tym, że spowolnienie w strefie euro nie przełożyło się na polską gospodarkę tak silnie, jak oczekiwano. – Z tego samego powodu nie zgadzamy się z opiniami, że PKB Polski w przyszłym roku spadnie do 2 proc. Naszym zdaniem uda się utrzymać 3-proc. wzrost – podkreśla Marcin Mazurek, analityk BRE Banku.

Uważa, że jednym z motorów wzrostu będzie produkcja eksportowa i że jej dynamikę ogółem do końca roku uda się utrzymać na poziomie 3 – 5 proc. – Będzie temu sprzyjać słaby złoty. Spadek jego wartości o 10 proc. w stosunku do pierwszego półrocza powoduje, że producenci mogą zaoferować za granicą towary o 10 proc. taniej, przy utrzymaniu tych samych marży – przyznaje Wojciech Matysiak, ekonomista Pekao SA. Jest zdania, że tak samo będzie w przyszłym roku i to mimo że Niemcy, nasz główny partner handlowy, obniżyły prognozę wzrostu gospodarczego na 2012 r. o 0,8 pkt proc. – do 1 proc. Matysiak wskazuje jednak, że możemy na tym skorzystać – Niemcy będą poszukiwali tańszych wyrobów. Podobnie klienci innych krajów strefy euro.

– Nie podzielam tego optymizmu. Pod koniec roku zobaczymy zerową dynamikę produkcji. Tak samo będzie w przyszłym roku, choć mogą się zdarzyć lepsze miesiące. Uważam, że w 2012 r. nasza gospodarka spowolni do 2 proc. – przekonuje Ignacy Morawski.

Równie pesymistyczny jest Adam Czerniak, który zerowy wzrost produkcji prognozuje na pierwszy kwartał przyszłego roku. Będzie to związane z obniżeniem popytu zagranicznego, spadkiem dynamiki inwestycji oraz ograniczeniem zapasów przez przedsiębiorstwa w związku z niepewnością co do głębokości drugiego dna spowolnienia gospodarczego.