W ofercie Cejrowskiego znajdują się m.in. mydło, szampon, żel pod prysznic oraz świece. – Do ich sprzedaży nakłoniła mnie chęć przywrócenia mydła o wysokiej jakości, a ponieważ jestem pasjonatem yerba mate, postanowiłem nadać takiemu mydłu swój ulubiony zapach – mówi „DGP” Wojciech Cejrowski, który jest również importerem tej herbaty.

Produkcją kosmetyków dla Cejrowskiego zajęła się Skandia Cosmetics. Na razie dostępne są one jedynie w internetowym sklepie kolonialnym Cejrowskiego, jednak jak zapewnia, chce nawiązać szersze kontakty handlowe. – Wszystko zależy od tego, czy ludzie zaakceptują cenę. Kostka mydła kosztuje kilkanaście złotych – dodaje Cejrowski.

Działania takie jak Cejrowskiego to jeden ze sposobów na rozkręcenie rynku yerba mate. Z danych, do których dotarł „DGP”, wynika, że w Polsce stoi on w miejscu. Choć w ubiegłym roku światowy obrót wyniósł 87 mln dol., do naszego kraju sprowadzono jej zaledwie za niecałe pół miliona złotych, o 9 proc. mniej niż w roku 2009. W pierwszym półroczu 2011 r. sprzedaż kształtuje się na poziomie podobnym do ubiegłorocznego.

Przedsiębiorcy, podobnie jak Cejrowski, szukają sposobu na poszerzenie rynku. Niektórzy otwierają herbaciarnie. Jedną z nich jest Guarani Mate Bar w Warszawie. – Jeszcze dwa lata temu przychodzący do nas goście nie wiedzieli, czym jest yerba mate, dziś mamy coraz więcej stałych klientów – mówi właściciel Hubert Lasocki. Kto pije yerbę? Lasocki twierdzi, że są dwie grupy klientów: jedna to osoby, które ze względów zdrowotnych nie mogą pić kawy (yerba mate, podobnie jak kawa, ma właściwości pobudzające), drugą stanowią natomiast ci, którzy kierują się modą.

Zestaw dla miłośnika yerba mate składa się z naczynia wytwarzanego z tykwy, rurki do picia zwanej bombilla oraz samej herbaty. Naczynie kosztuje ok. 35 zł, rurka połowę mniej. – Półkilogramowe opakowanie yerby kosztuje ok. 20 zł.

– Zaczynamy mieć naśladowców. Wielu drobnych przedsiębiorców przychodzi do nas i wypytuje o szczegóły biznesu – dodaje Lasocki.