W dzień po demonstracjach przeciwko chciwości wielkich korporacji i nierównościom ekonomicznym, które przetoczyły się przez wiele miast całego świata, Trichet oświadczył, że kryzys nauczył go, iż systemu finansowego nie można pozostawić w tak kruchym stanie i wezwał do silniejszej regulacji.

"Nasze zadanie to uczynienie bardziej solidnym światowego systemu finansowego. W ten sposób rozumiem część postulatów, które przychodzą z tego ruchu (+oburzonych+)" - wskazał w wywiadzie dla francuskiego radia Europe 1 i telewizji iTele.

"To dlatego od samego początku, od pierwszych szczytów G20, mówiliśmy, że trzeba zdecydowanie wprowadzić pewne zasady i ograniczenia w systemie finansowym" - dodał Trichet. Nie należy jednak posuwać się do demolowania banków, ponieważ finansują one trzy czwarte gospodarki - zastrzegł.

Szef EBC ocenił, że sektor finansowy "jest w połowie drogi". "Wzmocniliśmy regulację banków komercyjnych. Nadal jest jednak wiele do zrobienia, szczególnie w instytucjach niebankowych" - wskazał.

Trichet oświadczył, że nie jest zwolennikiem "deglobalizacji", ale od uczestników antyglobalistycznych demonstracji usłyszał wyraźny komunikat o konieczności wzmocnienia światowego zarządzania ekonomicznego.

Ośmioletnia kadencja Tricheta jako szefa Europejskiego Banku Centralnego mija z końcem października. Jego następcą zostanie Włoch Mario Draghi.

W wielu miastach świata, w tym w Warszawie, odbyły się w sobotę w większości pokojowe marsze ruchu "oburzonych". Jego członkowie oskarżają bankierów i polityków o rujnowanie światowej gospodarki. W Rzymie doszło do aktów wandalizmu i starć z policją - rannych zostało ponad 70 policjantów i uczestników zajść, a 12 osób aresztowano. Straty szacowane są na miliony euro