Kopalnia odpowiada m.in. za szkody w bytomskiej dzielnicy Karb, gdzie w ostatnich tygodniach wykwaterowano 464 mieszkańców domów uszkodzonych z powodu eksploatacji górniczej - Kompania zapłaciła za to miastu prawie 25 mln zł odszkodowania. Władze miasta obawiają się szkód w kolejnych budynkach, dlatego negatywnie zaopiniowały plan ruchu kopalni na lata 2012-2014.

Z szacunków Kompanii Węglowej wynika, że pod Bytomiem jest jeszcze ok. 12 mln ton dobrego jakościowo węgla. Jednak aby dalej wydobywać, plan ruchu kopalni musi być zatwierdzony przez Okręgowy Urząd Górniczy - ważność obecnego planu wygasa z końcem tego roku. Częścią procedury zatwierdzania planu ruchu przez nadzór górniczy są konsultacje z samorządem.

"Plan ruchu musi być zaopiniowany przez samorząd. Ta opinia nie jest wiążąca, niemniej w każdym przypadku bardzo się z nią liczymy i staramy się spełnić oczekiwania samorządu. Ze względu na szczególną sytuacją w Bytomiu, podchodzimy do sprawy ze szczególną pieczołowitością. Wkrótce przekażemy prezydentowi miasta bardziej szczegółowe materiały, oparte na analizach budowlanych" - zapewnił w środę rzecznik Kompanii Zbigniew Madej.

Według niego, przekazane dotąd samorządowi materiały zostaną teraz uszczegółowione m.in. na podstawie analiz, prowadzonych właśnie przez uprawnionych do tego rzeczoznawców budowlanych. Mają one służyć m.in. wiarygodniej ocenie ryzyka ewentualnych uszkodzeń w budynkach z powodu eksploatacji górniczej. Kompania zapewnia także, że zamierza zastosować wszystkie niezbędne w tym zakresie zabezpieczenia.

"Przyjmujemy do wiadomości negatywną opinię władz miasta, licząc jednocześnie, że po zapoznaniu się z dodatkowymi materiałami prezydent zmieni zdanie" - powiedział Madej.

Władze Bytomia zamierzają przedstawić swoje szczegółowe stanowisko w tej sprawie w czwartek, podczas konferencji prasowej.

Jeżeli do końca roku nadzór górniczy nie zatwierdziłby planu ruchu kopalni Bobrek-Centrum, z początkiem 2012 r. zatrudniający ok. 3,5 tys. osób zakład musiałby przestać wydobywać węgiel. Przedstawiciele stron oceniają jednak, że nie ma takiego zagrożenia - nawet jeśli samorząd nie zmieni negatywnej opinii, nie jest ona wiążąca dla nadzoru górniczego, który wydając zgodę kieruje się przede wszystkim bezpieczeństwem i respektowaniem zasad sztuki górniczej.

Eksploatacja górnicza pod dzielnicą Bytomia - Karbiem - była prowadzona już w latach 50. ubiegłego wieku. Przedstawiciele KW przypominają, że w rejonie Karbia są wieloletnie zaszłości eksploatacyjne. Oprócz węgla, w przeszłości wydobywano tam także rudy srebra i ołowiu. Kontrole nadzoru górniczego wykazały, że przyczyną obecnej sytuacji w Karbiu nie są nieprawidłowości przy obecnej eksploatacji węgla.

W ubiegłym roku na terenach, gdzie eksploatowany jest węgiel kamienny, zgłoszono prawie 6 tys. szkód. Na ich likwidację kopalnie wydały ponad 320 mln zł.