W parlamencie słowackim odbędzie się głosowanie w sprawie podwyższenia gwarancji udzielanych w ramach Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej (EFSF) zadłużonym krajom strefy euro.

Reforma EFSF uzgodniona na lipcowym szczycie eurolandu musi być ratyfikowana przez wszystkich 17 członków strefy.

Słowacka koalicja w nocnych rozmowach nie porozumiała się ws. EFSF, a premier Słowacji Iveta Radiczova zagroziła dymisją, jeśli parlament we wtorkowym głosowaniu sprzeciwi się reformie Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej (EFSF). W nocy słowacka koalicja nie osiągnęła porozumienia w tej sprawie.

"Po wczorajszej wzrostowej sesji mam dzisiaj przecenę o prawie 3 grosze" - powiedział Andrzej Krzemiński z banku BPH.

"Nerwowość powróciła na rynki głównie za sprawą Słowacji i niejasnych perspektyw co do sposobów ratowania Grecji. Dopóki nie zostanie rozwiązana i słowacki parlament nie przegłosuje EFSF, dopóty nerwowość pozostanie. Widziałbym poziom 4,3 zł/euro jako silną strefę wsparcia i 4,37 zł/euro jako strefę oporu" - dodał.

Niejasna sytuacja na Słowacji przełożyła się również na nastroje na rynku długu.

"Po wczorajszym entuzjazmie nie ma śladu. Na rynkach jest nerwowo. Nie wiadomo, co z głosowaniem na Słowacji, a to implikuje sytuację w Grecji. Rynkiem rządzą emocje i trudno przewidzieć, co się będzie działo dalej - powiedział Marek Kaczor z PKO BP.

"Można założyć, że historia się powtórzy i po paru nerwowych dniach UE w końcu osiągnie kompromis. Do tego moment emocje będą rządziły i nerwowość" - dodał.