W sierpniu sprzedaż niemieckich towarów za granicą osiągnęła 90,5 mld euro, o 3,5 proc. więcej niż w lipcu i 17 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Ponieważ jednocześnie import wzrósł tylko o 0,6 proc., nadwyżka handlowa Berlina wzrosła z 10,5 mld euro w lipcu do 11,8 mld euro.

– Niemieckie towary są tak konkurencyjne, że gdy pogarsza się koniunktura na świecie, klienci wolą rezygnować z importu z innych krajów, a zachować zamówienia na towary z Niemiec – komentuje Annalisa Piazza z londyńskiego instytutu analitycznego Newedge.

Innym powodem dobrych wyników niemieckiego eksportu jest to, że rozwija się on głównie na rynkach pozaeuropejskich, w szczególności w Azji Południowo-Wschodniej. Tak zmniejsza zależność od balansujących na skraju recesji krajów strefy euro.

Philipp Rosler, niemiecki minister gospodarki, przekonuje, że eksport przynajmniej do końca roku będzie motorem wzrostu gospodarczego, dzięki któremu kraj uniknie recesji. Jego zdaniem korzyści z tego mają wszystkie kraje UE, bo Niemcy kupują u nich wiele komponentów do produkcji towarów na sprzedaż poza kontynent. Optymistami są też prezesi wielkich koncernów niemieckich. – Mimo kryzysu zadłużenia nasze zakłady będą pracowały na pełnych obrotach, bo mamy zestaw zamówień – komentował wczoraj prezes Daimler-Benza Dieter Zetsche. Koncern jest największym na świecie producentem ciężarówek.

W I połowie tego roku niemiecki eksport osiągnął 524 mld euro. Drugi w kolejności kraj UE, Holandia, ma przeszło dwukrotnie mniejszą sprzedaż za granicą (235 mld euro). O wiele mniejszy jest też eksport Francji (215 mld euro), Włoch (188 mld euro), Belgii (175 mld euro) i Wielkiej Brytanii (175 mld euro). W tym samym okresie sprzedaż polskich towarów za granicą wyniosła jedynie 67 mld euro, choć było to o 17 proc. więcej niż rok temu.

Dobre prognozy eksportu dla Niemiec potwierdza także Lufthansa. Niemiecki przewoźnik już teraz zanotował wzrost zamówień na przewóz towarów cargo z RFN o 5 proc. w pierwszych trzech miesiącach przyszłego roku. Niemieckiemu eksportowi pomogło także znaczące osłabienie euro do dolara w ostatnich miesiącach.

Do 2010 r. Niemcy były największym eksporterem na świecie. Wówczas zostały jednak przegonione przez Chiny.