Polskie małe firmy radzą sobie coraz lepiej. Jak wynika z najnowszych danych GUS, spośród 211 tys. mikroprzedsiębiorstw utworzonych w 2005 r. do dzisiaj działa co trzecie. To zdecydowana poprawa w porównaniu z poprzednimi latami. Z firm, które zostały utworzone w 2002 r., pięć lat przetrwało zaledwie 24,6 proc.

Tę korzystną tendencję potwierdza także rosnąca przeżywalność pierwszego roku nowo powstałych przedsiębiorstw, kluczowego dla powodzenia przedsięwzięcia. Spośród firm, które rozpoczęły działalność w 2009 r., ubiegły rok przetrwało prawie 80 proc. Dotyczy to zarówno przedsiębiorstw działających na podstawie kodeksu handlowego, jak i samozatrudnionych. Dla porównania z firm utworzonych w 2004 r. po dwunastu miesiącach działało zaledwie 62,3 proc. Dane GUS potwierdzają także badania prowadzone przez PKPP Lewiatan. – Coraz więcej małych przedsiębiorstw utrzymuje się na rynku, ponieważ ci, którzy je tworzą, są lepiej przygotowani do prowadzenia biznesu – uważa Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka konfederacji Jej zdaniem na korzyść zmieniło się zarządzanie firmami. Podstawą ich konkurencyjności jest już nie tylko niska cena oferowanych produktów, lecz także jakość i dobre relacje z klientami.

Trwałości nowych firm sprzyja także to, że wielu przedsiębiorców przy uruchamianiu własnego biznesu korzysta ze środków unijnych i pieniędzy urzędów pracy. W pierwszym przypadku dostają nawet 40 tys. zł, w drugim – ok. 20 tys. Taki zastrzyk daje im łatwiejszy start i pozwala przeżyć najgorszy okres rozkręcania firmy. – Dofinansowanie zmusza także debiutujących na rynku do przygotowania biznesplanów, które są weryfikowane przez ekspertów, co pomaga w wykryciu słabych punktów – dodaje prof. Elżbieta Mączyńska z SGH. Zdaniem ekspertów trwałości nowych przedsiębiorstw sprzyja również funkcjonująca od pięciu lat dwuletnia ulga w opłacaniu składek ZUS.

Wprawdzie małe firmy radzą sobie coraz lepiej, ale państwo wciąż piętrzy bariery w ich prowadzeniu. – W kontaktach z urzędami skarbowymi i ZUS wciąż mamy wrażenie, jakby podejrzewano nas o finansowe machinacje. Szczególnie doskwiera nam brak jednoznacznej wykładni przepisów. To powoduje, że urzędnicy interpretują je w dowolny sposób. Trudno rozwijać biznes w takich warunkach – żali się Dariusz Ćwik, właściciel firmy Damix.