Szef jednego z dużych funduoszy inwestycyjnych, Jim Chanos ostrzega w rozmowie z CNBC, że jest coraz więcej sygnałów pokazujących, że chiński cud gospodarczy wkrótce się skończy. "Na pięknej fasadzie, którą widzi świat pojawiają się pierwsze pęknięcia. Deweloperzy i agenci handlu nieruchomościami plajtują. Jeden z motorów wzrostu gospodarczego przestaje więc działać" - tłumaczy Chanos.

To jednak dopiero początek problemów. Zdaniem Chanosa i niezależnych chińskich ekonomistów, bank centralny zbyt mocno walczy z inflacją, a podwyżki stóp procentowych zaduszą wzrost gospodarczy. Szef funduszu ostrzega, że w ten sposób przestaną działać fabryki, któe zapewniają większość PKB. Tymczasem gospodarka Państwa Środka jest jeszcze zbyt mało nowoczesna, by napędzić wzrost gospodarczy samym pop wewnętrznym, a nie eksportem.  Dlatego, jak podsumowuje Chanos, jeśli padnie rynek nieruchomości i splajtują największe zakłady przemysłowe, to zamiast wzrostu gospodarczego Państwo Środka wpadnie w recesję.