Coraz bardziej prawdopodobna restrukturyzacja długu Grecji może spowodować spowolnienie gospodarcze w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii, czyli u naszych głównych partnerów handlowych. To zaś może negatywnie odbić się na polskim eksporcie. Dlatego nasze firmy powinny natychmiast poszukać nowych rynków zbytu – uważają ekonomiści zgromadzeni na konferencji Country Risk Conference 2011.

40 mld dolarów wynosi zaangażowanie niemieckich instytucji finansowych w obligacje Grecji. Francuzi ulokowali w nich 63 mld dolarów, a Brytyjczycy 15 mld dolarów. – Tymczasem pomimo podjęcia przez grecki rząd działań ratujących gospodarkę, dług tego kraju rośnie, a zarazem koszt jego obsługi, która już w ubiegłym roku stanowiła 28,7 proc. PKB. Bez restrukturyzacji zadłużenia ten kraj sobie nie poradzi – mówi Ryszard Petru, dyrektor zarządzający PKO BP. Dodaje jednak, że tak naprawdę Niemcy, Francja i Wielka Brytania najbardziej boją się problemów Włoch. – One mogłyby wywrócić całą Europę – dodaje.

Tylko francuskim bankom Włochy są winne 453 mld dolarów, czyli równowartość ok. 20 proc. PKB Francji. – Ale nawet bez dodatkowych zagrożeń restrukturyzacja długu Grecji może negatywnie wpłynąć na rozwój czołowych państw Unii – podkreśla Petru. A to zagrozi wzrostowi gospodarczemu Polski, który pospołu podpierają eksport i konsumpcja wewnętrzna. Niemcy, Francja i Wielka Brytania to nasi najwięksi partnerzy handlowi. Nasze przedsiębiorstwa na tych trzech rynkach lokują 40 proc. eksportu.

– Dlatego polskie firmy powinny, podobnie jak to robią Niemcy, szukać nowych rynków zbytu w Azji, Afryce, Ameryce Południowej. W krajach, którym tak jak Polsce udało się utrzymać ponad 4-proc. wzrosty PKB – uważa Marek Kłoczko, sekretarz generalny Krajowej Izby Gospodarczej. Dodaje, że Chiny, Wietnam, Brazylię czy Indie niepotrzebnie traktujemy wyłącznie jako dostawców do Polski tanich wyrobów. – Chiny, kraje arabskie, Brazylia, Indie, Wietnam są w czołówce wzrostów PKB na świecie. Szybko się rozwijają, bogacą się, chcą coraz więcej jeść, łakną towarów i usług – przekonuje Kłoczko.

Niemcy już to zrozumieli. Chiny są dla nich piątym rynkiem zbytu. Dla nas piątym rynkiem są Czechy.