35,7 mld zł – tyle wart był w 2009 r. polski rynek internetowy. Łącznie sektor jest już większy niż górnictwo oraz branża turystyczno-gastronomiczna. Wciąż jednak nawet takie branże jak rolnictwo czy służba zdrowia są odpowiedzialne za wytworzenie większej części polskiej gospodarki. Analiza przeprowadzona przez ekspertów z międzynarodowej firmy badawczej Boston Consulting Group to pierwsza próba oszacowania jak duże znaczenie dla polskiej gospodarki ma internet.

Z badania wynika, że sieć rośnie w siłę. – Niewątpliwie najbardziej gospodarkę internetową napędzają wydatki konsumpcyjne. E-commerce już zadomowił się w Polsce i jego obroty rosną w spektakularnym stopniu – ocenia Franciszek Hutten-Czapski, dyrektor polskiego oddziału BCG.

Już teraz obroty handlu elektronicznego to aż 62 proc. wartości całej branży. Znacznie gorzej wypadają inwestycje administracji rządowej w nowoczesne technologie. Wydatki wysokości 4 mld zł dają tylko 9 proc. wartości sektora. Na pozostałą część gospodarki internetowej składają się inwestycje przedsiębiorstw oraz wpływy z eksportu nowych technologii.

– Jednak niech nikogo nie zmylą statystyki, że 98 proc. polskich przedsiębiorstw w swojej działalności korzysta z internetu. Nawet jeżeli to robią, to w bardzo ograniczonym stopniu. Większość zaledwie korzysta z poczty e-mailowej, tylko trochę ponad połowa ma swoją stronę internetową, a jeszcze mniej, bo 15 proc., korzysta z zaawansowanych narzędzi, jak e-płatności czy reklama internetowa – dodaje Hutten-Czapski.

W efekcie 2,7 proc. polskiego PKB pochodzące z internetu to wynik słaby w skali Europy. Stawia on Polskę w okolicach takich państw, jak Włochy (1,9 proc.) czy Hiszpania (2,2 proc.). Wyprzedzają nas Czechy, gdzie z internetu pochodzi aż 3,6 proc PKB. Jeszcze większy dystans dzieli nas od rozwiniętych gospodarek Europy Zachodniej, jak Dania (5,8 proc. PKB), Szwecja (6,6 proc.) czy Wielka Brytania (7,2 proc.).

Jarosław Sobolewski, dyrektor generalny Związku Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska, broni jednak naszego wyniku. – Te szacunki są bardzo ostrożne. W mojej ocenie polski rynek internetowy może być wart znacznie więcej i do tego cały czas naprawdę intensywnie się rozwija. Ale nawet te 2,7 proc. PKB to przecież wynik większy niż w ugruntowanych gospodarkach, jak Hiszpania czy Włochy – mówi Sobolewski i podkreśla, że jest to branża bardzo skuteczna.

Eksperci BCG szacują, że branżę internetową w Polsce czeka ogromny rozwój na poziomie 14 proc. rocznie. W 2014 r. osiągnie ona wartość 76,6 mld zł, co da ok. 4,1 proc. polskiego PKB. Jednak zapóźnienie wobec innych krajów Europy trudno będzie nadrobić. Szczególnie że w tej dziedzinie nikt nie może sobie dziś pozwolić na stanie w miejscu. Kilka dni temu Neelie Kroes, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej ds. agendy cyfrowej, oceniła, że do 2014 r. unijna gospodarka internetowa wzrośnie do poziomu 5,8 proc. PKB, czyli niemal 800 mld euro. A więc sporo więcej, niż przewidują prognozy dla Polski.