Już kilka miesięcy temu wielkanocne oferty przedstawiły pensjonaty, hotele czy ośrodki spa. Za trzydniowy pobyt dwóch osób w takim miejscu trzeba zapłacić od 500 do 700 zł. W zamian oprócz zabiegów spa wliczonych w cenę goście mogą np. wziąć udział w rodzinnym malowaniu pisanek albo spędzić śmigus-dyngus w hotelowym basenie. Takie oferty sprzedają się doskonale. – Wyprzedaliśmy większość miejsc, choć rezerwacje uruchomiliśmy dopiero miesiąc temu – usłyszeliśmy w hotelu Eden w Mielnie.

Wzięciem cieszą się też wyjazdy zagraniczne. Niemal wszystkie biura podróży mają w ofercie świąteczne wakacje w ciepłych krajach. – Wyjazdy na wyspy greckie i do Turcji sprzedają się na pniu – mówi Kalina Paluch z biura Triada. Wielu klientów wybiera wyjazdy w takim terminie, aby połączyć weekend wielkanocny z majówką.

Niektóre firmy kierują swoją ofertę do konkretnej grupy klientów, np. singli. Dla takich osób biuro Single Relax organizuje kilkudniowe pobyty nad Biebrzą, w Nałęczowie i Ustroniu w cenie 600 – 900 zł od osoby. W programie świąteczne biesiady, wycieczki krajoznawcze, a nawet konkurs na najpiękniejszą pisankę. – Najczęściej jeżdżą osoby w wieku 35 – 55 lat. Organizujemy grupy 10 – 20-osobowe – opowiada Joanna Pietrzak-Malinowska z Single Relax.

Kto nie wyjeżdża, także spędza Wielkanoc poza domem. Wielkanocne obiady i kolacje w restauracjach mają wielu zwolenników. – W tym roku na niedzielny obiad zostały już pojedyncze stoliki – mówi Artur Kapciak z warszawskiej restauracji AleGloria.

Do zabawy w Wielką Niedzielę czy lany poniedziałek namawiają kluby i dyskoteki. „(Ch)lany poniedziałek”, „Śmigus-dyngus party” czy „Świąteczne jajeczko” – to tylko niektóre nazwy imprez w największych polskich miastach. Cena za wejście: 15 – 20 zł od osoby.

A że na imprezę trzeba dojechać, to na zarobek mogą liczyć także taksówkarze. – W święta zawsze mamy więcej zamówień, ale nie tylko tych, którzy chcą dojechać czy wrócić z imprezy. Dowozimy także zakupy na wielkanocny stół – mówi Anna Kwiecińska z korporacji Halo-Taxi-OK z Warszawy.