Z powodu wysokich cen paliw firmy transportowe zaczynają drastycznie podnosić stawki za przewóz towarów – opłaty idą w górę o 30 – 40 proc., co może znacznie przyspieszyć wzrost cen i inflacji.

Przedstawiciele branży w rozmowach z „DGP” otwarcie przyznają, że nie mogą dłużej jechać po kosztach. Rok temu przejechanie kilometra załadowaną ciężarówką kosztowało mniej niż złotówkę. Dzisiaj jest to już 1,5 zł, a ceny usług w tym czasie nawet nie drgnęły. – W takim stanie daleko nie zajedziemy – mówi Zenon Przybylski, właściciel firmy transportowej Marlex z Turku.

Piotr Kuczyński, główny ekonomista firmy Xelion, komentuje, że choć to naturalne, iż przewoźnicy nie wytrzymują presji, to tak znaczna podwyżka cen ich usług przełoży się na koszty towarów na półkach. "W efekcie inflacja może przekroczyć 5 proc." - mówi. A nawet jeśli ceny ropy naftowej na światowych rynkach spadną, branża transportowa nie wróci zbyt prędko do starych stawek. Wykorzysta ten moment, by podreperować swoje finanse.