Przepisy, które miały wprowadzić zgłoszenia zamiast pozwolenia na budowę, są niekonstytucyjne. Kolejna sztandarowa nowelizacja prawa rządzącej koalicji okazała się bublem.Do rozpoczęcia budowy wciąż potrzebne będzie pozwolenie na budowę. Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego uznali, że uproszczenie prawa i ograniczenie praw osób trzecich poszły w prawie budowlanym za daleko. "Negatywną konsekwencją wejścia w życie tych przepisów byłoby wyeliminowanie konsultacji sąsiedzkich w procesie wydawania pozwolenia na budowę" - podkreśliła sędzia sprawozdawca Teresa Liszcz.

Według Trybunału Konstytucyjnego pozwolenie ma decydujące znaczenie dla zagwarantowania ochrony praw właścicieli sąsiednich nieruchomości. Powinni oni zachować prawo do informacji o inwestycjach realizowanych w ich sąsiedztwie. Zapewnia to ład inwestycyjny. Zmienione przepisy tego – zdaniem sędziów – nie gwarantowały.

Obecnie w czasie postępowania budowlanego bada się nie tylko spełnienie przesłanek formalnych przez inwestora, lecz także to, czy może dojść do naruszenia praw właścicieli sąsiednich nieruchomości. Ci ostatni mogą skarżyć wydane decyzje do wyższej instancji. Gdy to rozwiązanie nie przyniesie spodziewanego efektu, przysługuje im skarga do sądu administracyjnego. Tymczasem zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny przepisy nie przewidywały nawet takiego rozwiązania.