Europa testuje banki. Tym razem oceny będą surowe
Bruksela chce sprawdzić, czy europejskie banki przetrwają kryzys. Kryteria, które instytucje muszą spełnić, by sprawdzian zaliczyć będą bardzo surowe. Wyniki poznamy w czerwcu.
- Kara za grzechy, których nie było
- Niemcy przetestują Europę. Bankruci się boją
- Stress test nie rozwiał niepewności
- Stress testy blamażem Unii
- Sprawdzają, czy PKO BP przeżyje kryzys
- PKO BP zdał unijny sprawdzian. Śpiewająco!
- Oto nowa broń do walki z bankami
- Toną kolejne państwa Unii
- Bruksela uderza w kolejny pomysł rządu Tuska
- Hiszpania ratuje banki przez nacjonalizację
- Najbogatszy człowiek świata ratuje hiszpańskie banki
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
>>>Ten program rozliczy cię z fiskusem
Podobne testy Bruksela podjęła w zeszłym roku. Okazały się one zupełnie niewiarygodne. Tym razem prezes EBA Andrea Enria zapowiada bardziej surowe kryteria dla banków. Po raz pierwszy obok dwóch dotychczasowych ocen (bank zdrowy i niewypłacalny) pojawi się trzecia: „bliski upadku”. Banki, które ją otrzymają, zostaną zobowiązane do szybkiego uzupełnienia kapitału pod groźbą częściowej lub całkowitej nacjonalizacji.
Scenariusz nowych testów będzie zakładał głęboki kryzys europejski. Ma uwzględniać możliwości bankructwa kraju strefy euro i radykalnego spadku wartości obligacji tego państwa. Nowe testy uwzględnią także gwałtowne załamanie rynku nieruchomości. Każdy bank będzie musiał wykazać, że posiada kapitał odpowiadający przynajmniej 9 proc. udzielonych pożyczek.
"Tak dokładna analiza wykaże, że wiele banków jest obciążonych ogromnymi zobowiązaniami" - powiedział dziennikowi „Frankfurter Allgemeine Zeitung” profesor monachijskiego instytutu IFO Hans-Werener Sinn. Jego zdaniem bolesne doświadczenie jest jednak konieczne, aby banki ponownie zaczęły sobie ufać i udzielać kredytów.
Najbardziej przykre wiadomości mogą nadejść z Hiszpanii. Prezes tamtejszego banku centralnego Miguel Fernandez Ordonez uważa, że hiszpańskie kasy oszczędnościowe (tzw. cajas) mają w swoim bilansie kredyty hipoteczne o kolosalnej wartości 217 mld euro. Z tego przynajmniej 100 mld euro trudno będzie odzyskać.
Wszystko przez napędzany zbyt tanimi pożyczkami boom budowlany, który wywindował ceny mieszkań i domów do rekordowego poziomu. Dziś w kraju, w którym ponad 1/5 osób w wieku produkcyjnym nie ma pracy, wielu Hiszpanów nie stać na spłacenie tak wysokich zobowiązań. Ordonez ostrzegł, że te cajas, które w określonym terminie nie zdołają odzyskać udzielonych kredytów, zostaną przejęte przez państwo.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!