Rosjanie już na początku przyszłego roku gotowi będą do uruchomienia alternatywnej dla Przyjaźni drogi eksportu surowca – przez Bałtyk. Groźba wyschnięcia Przyjaźni w tej części Europy jest na tyle realna, że francuski gigant naftowy Total, właściciel niemieckiej rafinerii Leuna, chce wspólnie z Mero, czeskim państwowym operatorem rurociągów, wybudować magistralę łączącą oba kraje. 160-km ropociąg miałby połączyć Leunę z czeską rafinerią Orlenu w Litvinovie. Założenie jest takie, by w razie kryzysu oba zakłady pomagały sobie w dostawach.

Od Bałtyku po Adriatyk

Na razie szczegóły inwestycji nie są znane. W marcu do Pragi przylatują jednak przedstawiciele Totala, by rozmawiać o konkretach. – Pracujemy nad tym projektem od kilku miesięcy, teraz skupimy się na zasadach przyszłej współpracy – tłumaczy czeskiemu portalowi CeskaPozice.cz Jaroslav Pantucek, dyrektor generalny Mero.

Zdaniem ekspertów projekt ma uzasadnienie biznesowe, bo oba zakłady znajdują się na końcu polskiego i czeskiego odcinka Przyjaźni, są więc najbardziej narażone na ograniczenie lub całkowite wstrzymanie dostaw z Rosji. Poza tym nowy ropociąg połączy nie tylko rafinerie, ale również terminale naftowe w Gdańsku, Rostoku i Trieście.

Jacek Ciborski, ekspert ds. rynku ropy i gazu z PwC, nie ma wątpliwości, że na budowie takiego ropociągu najwięcej zyska niemiecka rafineria. – Dla niej połączenie z Litvinovem oznaczać będzie realną dywersyfikację dostaw ropy – przekonuje.

Obecnie Leuna połączona jest tylko z ropociągiem Przyjaźń, a w efekcie uzależniona od jednego kierunku. – Gdyby ziścił się czarny scenariusz mówiący o wyłączeniu przez Rosjan nitki ropociągu Przyjaźń biegnącej przez Białoruś i Polskę do Niemiec, nowy ropociąg umożliwiłby rafinerii w Leunie dostawy z Czech. W ten sposób mogłaby ona zaopatrywać się w surowiec dostarczany czeskim odcinkiem Przyjaźni oraz w ropę przesyłaną z Adriatyku rurociągami TAL i IKL – wyjaśnia Jacek Ciborski.

Choć TAL umożliwia przesył 42 mln ton ropy rocznie, to jednak 80 proc. mocy już jest wykorzystywane przez inne zakłady w Niemczech i Austrii. Szacuje się, że tą drogą do Czech mogłoby trafić około 8 mln ton ropy. Tymczasem rafinerie Litvinov i Leuna potrzebują w sumie 16 mln ton.

Orlen będzie bezpieczny

Dodatkowe ilości surowca oba zakłady będą mogły importować z Polski. Jacek Ciborski twierdzi, że dla niemieckiej rafinerii najbardziej naturalnym źródłem zaopatrzenia w kryzysowej sytuacji jest ropa dostarczana z gdańskiego Naftoportu, via rurociąg Przyjaźń.

– Po uruchomieniu nowej magistrali jednak też czeskie rafinerie Litvinov i Kralupy będą miały możliwość odbioru ropy z polskiej części Przyjaźni – podkreśla Ciborski. To istotnie poprawiłoby bezpieczeństwo rafinerii, która już dziś oprócz zaopatrzenia czeską odnogą Przyjaźni może sprowadzać ropę z Adriatyku.

Rosjanie o możliwości ograniczenia, a nawet wstrzymania dostaw polską odnogą Przyjaźni mówią już od kilku lat. Zamierzają oni skierować eksport surowca nową drogą, rurociągami do portu Ust-Ługa k. Petersburga i dalej tankowcami Morzem Bałtyckim. Budowa tego systemu transportowego (tzw. BTS 2) ma się zakończyć w tym roku.