Ateny walczą o tańszy kredyt. Grecki premier Georgios Papandreu prosił wczoraj Niemców o wsparcie w staraniach o obniżenie oprocentowania bailoutu. Choć kanclerz Angela Merkel nie wyklucza rozmów w tej sprawie, weto stawiają niemiecki bank centralny i minister finansów. Ekonomiści obawiają się zaś, że bez zmiany warunków spłaty kredytu Grecji grozi restrukturyzacja zadłużenia.

"Gdy stopa procentowa jest zbyt wysoka, staje się karą" - mówił w Berlinie socjalistyczny polityk. Obecnie 110 mld euro pożyczki jest oprocentowane na 5,2 proc. Papandreu chciałby też, aby wspólnota międzynarodowa przedłużyła okres spłaty pomocy poza 2016 r. Eksminister gospodarki, przedstawiciel Grecji przy MFW Panajotis Rumeliotis proponował nawet 2022 r. jako termin spłaty ostatniej raty bailoutu.

"Nawet wdrożenie reform strukturalnych, wymuszonych na nas przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, nie spowoduje, że nasz dług publiczny zacznie spadać" - tłumaczy w rozmowie z „DGP” motywy greckiej propozycji Angelos Tsakanikas z Fundacji Badań Ekonomiczno-Przemysłowych w Atenach. "Główny argument brzmi: robimy wszystko, czego od nas oczekujecie. Dajcie nam coś w zamian" - dodaje. Według MFW poziom zadłużenia Grecji zacznie maleć dopiero w 2014 r., osiągnąwszy rekordowe 144 proc. PKB albo 350 mld euro.

Rząd Niemiec oficjalnie nie mówi nie. Merkel chciałaby, by w zamian Ateny poparły niemiecko-francuski pakt na rzecz konkurencyjności, polegający na harmonizacji polityki fiskalnej i wprowadzeniu zasad postepowania z kryzysami zadłużenia w strefie euro. "Papandreu nie ma nic przeciwko, tym bardziej że Grecja wiele z zapisów paktu i tak zamierza zrealizować" - mówi Tsakanikas.


W rzeczywistości przeforsowanie pomysłów Papandreu może być problematyczne. Minister finansów Wolfgang Schaeuble twardo zapowiada, że o żadnym poluzowaniu warunków pożyczki dla Grecji nie może być mowy. Podobne zdanie ma koalicyjna FDP. Merkel zaś musi zachować ostrożność w relacjach z partnerami zwłaszcza po dotkliwej porażce w niedzielnych wyborach lokalnych w Hamburgu.

Zdecydowanie przeciwko greckiej prośbie wystąpił także bank centralny. „W rezultacie przerzucono by na podatników i prywatnych kredytodawców dodatkowe, znaczące ryzyko” – czytamy o perspektywie wykupu obligacji na rynku wtórnym w lutowym raporcie Bundesbanku. Papandreu musiałby też przełamać opór Irlandii, która również skorzystała z europejskiej pomocy finansowej. Dublin płaci od wartej 85 mld euro pożyczki wyższe odsetki niż Grecja: 5,8 proc.

"Grecki premier stara się przekonać partnerów, że walczy o korzystniejsze warunki również w imieniu Irlandii czy państw, które mogą skorzystać z mechanizmów pomocy finansowej w przyszłości" - mówi Tsakanikas. Papandreu zapewnia przy tym, że najgorsze już za nim. "Nie będzie ani restrukturyzacji zadłużenia, ani bankructwa. Jesteśmy zdeterminowani" - zapewniał. Jeśli jednak warunki pożyczki nie zostaną złagodzone, Ateny mogą nie być w stanie wyjść z załamania bez dalszej pomocy wspólnoty międzynarodowej. Wczoraj ekonomiści skupieni wokół European Economic Advisory Group ostrzegli, że realna jest nawet groźba odmowy spłaty 1/3 greckiego długu.