Jeśli jesteś programistą, znasz się na e-marketingu, potrafisz skutecznie sprzedawać w internecie, twoje zarobki mogą w tym roku wzrosnąć nawet o kilkanaście procent. Realnie nic nie zyskają zatrudnieni przy produkcji żywności i materiałów budowlanych.

W tym roku wynagrodzenia wzrosną w porównaniu z 2010 r. o 4,5 – 5 proc., czyli realnie ok. 1,5 – 2 proc. Będzie to niewiele więcej niż w 2010 r. Jak podał wczoraj GUS, pensje realnie wzrosły o 1,5 proc. Ale płace, choć niemrawo, zaczynają rosnąć. I trend ten będzie się umacniał. – Rośnie konsumpcja, firmy zaczną inwestować, otworzą się rynki pracy dla Polaków. Więc presja na płace się nasili – mówi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Aż 60 proc. firm produkcyjnych zamierza podnieść w tym roku pensje swoim pracownikom, z czego ponad połowa w pierwszym kwartale tego roku – wynika z raportu płacowego firmy Sedlak & Sedlak. W ubiegłym roku deklaracje takie złożyło zaledwie 19 proc.

Najwięcej skorzystają specjaliści od social mediów, e-marketingu i e-commerce. Fachowców od dyskutowania na portalach społecznościowych, a także handlowców sprzedających w sieci poszukują nie tylko sklepy, lecz także banki, towarzystwa ubezpieczeniowe i producenci. Ich zarobki mogą w tym roku wzrosnąć nawet o 15 proc., co oznacza, że specjalista od social mediów, który w 2009 r. zarabiał ok. 5 tys., w tym powinien dostać już ok. 6 tys. zł.

Spośród fachowców od IT najbardziej poszukiwani będą programiści – oni też mogą spodziewać się ok. 15-procentowych podwyżek. Nawet student znający najnowsze programy komputerowe będzie mógł na starcie dostać ok. 6 tys. zł pensji (rok temu 5 tys.). Pensje pozostałych fachowców z branży wzrosną o średnio 10 proc.

Ze specjalizacji mniej wirtualnych 7-proc. podwyżki czekają inżynierów wszelkich specjalizacji związanych z produkcją i przetwórstwem.

Już trzeci rok z rzędu znaczących podwyżek nie będzie w instytucjach finansowych. Banki, towarzystwa ubezpieczeniowe i fundusze inwestycyjne mają nadwyżki menedżerów i poszukują niemal wyłącznie sprzedawców produktów, których dochody zależą od wyników sprzedaży.

Tegoroczne podwyżki dotyczyć będą głównie pracowników szeregowych. Jedyna grupa, która w tym roku musi się obejść smakiem, to management. Na jego brak firmy nie narzekają.