– Trudno wierzyć rządowi, ale jeszcze trudniej światłym ekonomistom, którzy przy wprowadzaniu reformy emerytalnej obiecywali, że stopa zastąpienia z ZUS i OFE będzie godziwa, a teraz mówią o 30 procentach – mówi „DGP” jeden z ekspertów „Solidarności”.

Związki zdezorientowane

Według wyliczeń rządu mimo że po wprowadzeniu zmian stopa zastąpienia wzrośnie, to i tak będzie niska. W zależności od rocznika będzie się wahać od 24 do 36 proc. u kobiet, a w przypadku mężczyzn od 31 do 46 proc. To wyliczenia skutków proponowanych zmian bez uwzględniania ulg podatkowych dla osób oszczędzających w trzecim filarze. Związkowcy są zdezorientowani i dlatego chcą, by rząd przedstawił metodologię wyliczeń oraz zróżnicował szacunki, dopasowując je do różnej wysokości pensji.

Jeszcze dokładniejszych wyliczeń domagają się przedstawiciele pracodawców. Chcą, by rząd przedstawił wyliczenia, jak by wyglądała stopa zastąpienia, gdyby składka do OFE nie była zmniejszana, ale zrealizowana została ustawa zakładająca zwiększenie efektywności OFE. Minister Michał Boni pracuje nad nią od sierpnia.

OPZZ organizuje nawet własną debatę. 14 lutego mają się spotkać przedstawiciele trzech całkiem odmiennych stanowisk: zwolenniczka cięć w OFE minister pracy Jolanta Fedak, przeciwnik rządowej propozycji prof. Stanisław Gomułka z Business Centre Club oraz prof. Leokadia Oręziak, zwolenniczka nacjonalizacji OFE.

100 mld oszczędności?

– Na razie nie mamy stanowiska, bo cały czas spływają do nas opinie od członków. Z mojego punktu widzenia zmiany w OFE są dobrą okazją do spełnienia naszego postulatu, by udział w OFE był dobrowolny – mówi „DGP” Wiesława Taranowska z OPZZ. Zastrzega, że chodzi o przyznanie takiej możliwości i nowo zapisującym się do funduszy, i tym, którzy już w nich są.

– Nie powinno być przymusu przekazywania pieniędzy jakiejś grupie prywatnych firm – podkreśla. Oficjalne stanowisko związku będzie jednak gotowe po debacie.

Jan Guz, szef OPZZ, proponuje inny sposób znalezienia 100 mld zł oszczędności. To m.in. powiązanie składek na ubezpieczenia społeczne z rzeczywistymi przychodami zwłaszcza dla przedsiębiorców, likwidacja funduszu kościelnego i becikowego dla zamożnych.

17 lutego spotyka się prezydium komisji trójstronnej i rząd ma nadzieję, że zapadną wówczas jakieś wiążące decyzje. W przeszłości jednak konsultacje w sprawach tak ważnych ustaw trwały dłużej. Rozpatrywanie kwestii obniżenia opłat w OFE trwało kilka miesięcy.

– Tym razem rząd jest wyjątkowo zdeterminowany i twierdzi, że konsultacje mogą być krótkie, bo projekt ten jest bardzo podobny do propozycji minister Fedak, nad którymi już debatowaliśmy – mówi Taranowska. – Temu rządowi zdarzało się już szybkie przepychanie ustaw i tym razem można też się tego spodziewać – dodaje Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Lewiatana. Przypomina, że każdy miesiąc opóźnienia to dla budżetu wyższe wydatki na refundację składek OFE.

Od terminowego zakończenia konsultacji zależy, czy rząd zdąży przyjąć ustawę przed pierwszym marcowym posiedzeniem Sejmu.