– Chcemy się dowiedzieć, jaka jest linia rządu, czy wygrają pomysły Jolanty Fedak, czy Michała Boniego. Choć nie ukrywamy, że dla nas bliższe są pomysły minister pracy – mówi rzecznik klubu SLD Tomasz Kalita. Podobne stanowisko prezentuje PiS. Oba opozycyjne ugrupowania proponują wprowadzenie dobrowolności ubezpieczeń w OFE. Lewica nie wyklucza zgody na zawieszenie składki, PiS woli ją zmniejszyć.

Sama minister, choć wcześniej proponowała zmniejszenie, to woli jej zawieszenie. W tym czasie chciałaby zastanowić się nad dokończeniem reformy, w tym przygotowaniem ustawy o wypłatach emerytur z OFE. Poparcie opozycji daje jej przewagę. Nawet jeśli z rządu wyjdą projekty, w których pomysły minister pracy będą pomijane, to w czasie prac sejmowych mogą być zmienione na takie, które proponuje Fedak. To byłby sukces jej i całego PSL.

Na razie w grę wchodzą jeszcze trzy warianty w sprawie OFE: zawieszenie składki, jej zmniejszenie albo zmniejszenie i zastąpienie ubytku specjalnymi obligacjami emerytalnymi. Tymczasem na rynku panuje zamieszanie, bo nikt nie wie, w którym kierunku pójdą zmiany w OFE. Zdaniem analityków najmniejsze zło dla rynków to obligacje emerytalne. – Byłyby mniej szkodliwe dla rynku finansowego, choć i tak jest to rozwiązanie niekorzystne dla giełdy – mówi "DGP" Michał Szymański, ekspert z zespołu Michała Boniego i były prezes towarzystwa emerytalnego Aviva.

OFE co miesiąc wydają na akcje około 500 – 700 mln zł, a w sumie posiadają ich za ponad 76 mld zł. Kapitalizacja krajowych spółek na GPW to ponad 520 mld zł. Inwestowane przez nie pieniądze mają znaczenie zwłaszcza przy giełdowych debiutach spółek lub nowych emisjach akcji. Gdy po pierwszych notowaniach drobni gracze chcieli realizować szybki zysk, OFE zgarniały nawet jedną trzecią akcji. I właśnie dlatego, gdy w całej Europie z powodu kryzysu spółki rezygnowały z giełdowych debiutów, u nas dochodziły do skutku.

Zdaniem głównego analityka Invest-Banku Jakuba Borowskiego zmniejszenie składki w pierwszym odruchu może spowodować spadki albo spowolnienie wzrostu, bo inwestorzy będą się bali zmniejszenia inwestycji parkietowych ze strony funduszy. Ale długofalowo, gdyby OFE zaczęły inwestować bardziej agresywnie, trend może się zmienić.

Najgorszym scenariuszem będzie zawieszenie składki – uważa Roland Paszkiewicz, dyrektor Centralnego Domu Maklerskiego Pekao SA. Tłumaczy, że spowoduje to zamrożenie aktywów OFE na obecnym poziomie. – W tej sytuacji nie będą miały praktycznie możliwości zwiększania zaangażowania w akcje – mówi. Podobnego zdania są fundusze. – Na ewentualne zakupy akcji będziemy mieć tylko tyle pieniędzy, ile trafi do nas ze sprzedaży dotychczas posiadanych akcji czy obligacji – mówi nam jeden z zarządzających OFE.

Mniej szkodliwe dla rynku finansowego byłoby zastąpienie gotówki obligacjami emerytalnymi – częściowe bądź całkowite. – Najbardziej negatywny wpływ będzie miało na popyt na obligacje skarbowe. Obligacje emerytalne będą wypychały z portfeli OFE inne rodzaje obligacji skarbowych, ograniczając popyt na skarbówki na rynku pierwotnym i wtórnym – mówi Paszkiewicz.