Polacy już wiedzą, że cen akcji nie ustala prezes giełdy
Warszawski parkiet wprowadził nas w świat nowoczesnych inwestycji finansowych i wychował pierwsze pokolenia świadomych inwestorów. Dzięki przejrzystym zasadom działania i twardym regulacjom giełda przetrwała liczne kryzysy i dziś jest już jedną z najdynamiczniej rozwijających się instytucji finansowych w Europie. Teraz czeka ją kolejny sprawdzian: sama wchodzi na giełdę
- Polski bank trafi na giełdę. Za rok
- Prywatyzacja giełdy - znamy cenę akcji
- Wiemy, kiedy giełda trafi na giełdę
- Zielone światło dla wejścia GPW na giełdę
- Marcinkiewicz: Warszawa będzie jak Londyn
- Pawlak: Polakom nie zabraknie gazu
- Złoty bardzo mocny, dług traci
- Polskie weto zablokuje Unię
- Musisz iść do banku? Weź urlop
- 50 tysięcy policjantów ochroni przywódców świata
- Można już ruszać po akcje giełdy
- Wiemy, ile zapłacisz za akcje giełdy
- Polskie firmy na celowniku Rosjan
- Akcje giełdy ostro w górę
- Grad: Giełda jest najmocniejsza w historii
- Gorąco na giełdzie. Padły komputery
- Ten kraj najbardziej nienawidzi kapitalizmu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wciąga bardziej niż poker i potrafi być nieobliczalna jak pogoda w górach. Jednych uczy, innych bawi, większość ekscytuje. Niektórych wynosi na finansowe szczyty, innych strąca w otchłań bankructwa. Warszawska Giełda Papierów Wartościowych stała się nie tylko elementem krajowej gospodarki, lecz także pomogła ekonomicznie ucywilizować Polaków. Od poniedziałku będzie można kupić jej udziały, bo sama wchodzi na giełdę.
– Ile do tej pory zarobiłem na giełdzie? Myślę, że w ciągu czterech lat podwoiłem ulokowany kapitał. Choć nie było tego dużo, jakieś cztery średnie krajowe – tak mówi na temat swojej pasji – inwestowania w akcje spółek na GPW – Marek Konieczko z Krakowa, menedżer średniego szczebla w jednej z małopolskich firm budowlanych. Choć sam słowa „inwestowanie” w kontekście giełdy nie używa praktycznie nigdy. – Dla mnie to po prostu gra. Raz jest się w niej przegranym, innym razem wygranym, a najważniejsza jest satysfakcja po zakończonej partii – twierdzi. Gdyby Konieczko wypowiedział te słowa na głos w obecności jednego z polskich milionerów, który dorobił się majątku właśnie na akcjach, zapewne usłyszałby w ramach ciętej riposty, że gra to się na skrzypcach, a na giełdzie się wyłącznie inwestuje. I to poważne sumy. Kto ma rację?
Jak w wielu przypadkach, także i w tym prawda leży pośrodku – na giełdzie można i grać, i inwestować. Jedno i drugie można robić dysponując zarówno niewielkimi sumami, jak i potężnym majątkiem. Wszystko zależy od tego, jakie przyświecają nam cele. Niewątpliwie natomiast GPW okazała się jednym z głównych filarów, na którym zbudowany został polski kapitalizm. Wyrosła na najsilniejszą giełdę w naszym regionie Europy, a pod względem dynamiki rozwoju zostawia w tyle wszystkie giełdy Starego Kontynentu. Wystarczy powiedzieć, że w III kwartale tego roku GPW zajęła pierwsze miejsce pod względem liczby debiutów spółek. Od początku lipca do końca września na warszawskim parkiecie pojawiły się 32 nowe firmy (z czego 29 na rynku alternatywnym New Connect), podczas gdy na największej w Europie giełdzie londyńskiej debiutów było jedynie 20. Szefostwo GPW i Skarb Państwa śmiało mogą przyjąć te dane jako dobrą wróżbę przed zbliżającą się wielkimi krokami prywatyzacją polskiej giełdy.
Już 18 października w domach maklerskich mają ruszyć zapisy na akcje warszawskiego parkietu. Łącznie resort skarbu chce sprzedać 26,8 mln walorów stanowiących prawie 64 proc. kapitalizacji GPW. Biorąc pod uwagę wielkość tej kapitalizacji, debiut giełdy będzie dość skromny w porównaniu z wielkimi prywatyzacjami – PZU czy PKO BP. Nie znaczy to jednak wcale, że będzie nieatrakcyjny. Przeciwnie – akcje GPW niemal na pewno okażą się hitem ze względu na znaczenie firmy i jej rozpoznawalność. Nie bez znaczenia jest także to, że sami Polacy bardzo polubili giełdę. To, jak bardzo, najlepiej obrazują liczby otwartych rachunków maklerskich. Pod koniec września było ich 1,4 mln – o 400 tys. więcej niż na koniec kryzysowego roku 2008.
To bardzo dobry wynik, zważywszy na to, że w tym samym czasie giełdy w innych krajach nie mogły zapanować nad exodusem inwestorów i graczy z parkietów. Biorąc pod uwagę stosunek ilości rachunków do liczby ludności, Polacy przeprowadzają giełdowe operacje dwukrotnie częściej niż np. Czesi (rachunki inwestycyjne u naszych południowych sąsiadów ma jedynie 150 tys. osób). Ale nie zawsze tak było.
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!