Polski "Smok" wykończy konkurencję
Szykuje się prawdziwy polski, eksportowy hit. Ta maszyna już znalazła się na liście zakupów wielu firm. Bo naszym konstruktorom, po 30 latach, od ostatniego projektu, udało się stworzyć urządzenie, które lepsze jest od wielu zachodnich nowinek technicznych.
- Horror w pociągu. Prawie ugotowali pasażerów
- Masakra na torach! Tak zabija lokomotywa
- Pociąg staranował samochód
- Trzy misie w pociągu pełnym jedzenia
- Kolejarze bronią lokomotywy przed złomiarzami
- Polski "Smok" nie walczył. Jego rywal zemdlał w szatni!
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Niebisko-pomarańczową lokomotywę o groźnej nazwie Dragon producent zaprezentował podczas berlińskich targów komunikacyjnych InnoTrans. Maszyna przeznaczona dla przewozów towarowych od razu stała się hitem. "Jest bardzo duże zainteresowanie ze strony potencjalnych kupców" - mówi „DGP” Adam Turowski, koordynator ds. projektu w Zakładach Naprawczych Lokomotyw Elektrycznych Gliwice, które konstruują pierwszą od blisko 30 lat polską lokomotywę.
Jeszcze w tym roku producent chce zaoferować nowy produkt przewoźnikom. Do grudnia Gliwice powinny otrzymać z Urzędu Transportu Kolejowego pozwolenia na użytkowanie. Testy lokomotywy przebiegają pomyślnie i nie ma opóźnień w kompletowaniu dokumentacji potrzebnej do wydania zgody na wjazd na tory.
"Już w 2011 r. będziemy w stanie zrealizować pierwsze zamówienia" - zapowiada Adam Turowski. "Dobrze, że taki produkt wchodzi na rynek. Szczególnie w sytuacji, w której reszta polskich producentów odpuściła sobie segment przewozów towarowych" - mówi Adrian Furgalski, ekspert rynku kolejowego. Ręcę zacierają już działający w Polsce przewoźnicy, którzy gotowi byliby zainwestować w nowy tabor, a dotąd musieli wybierać spośród oferty zagranicznych dostawców. A ci, pozbawieni krajowej konkurencji, każą sobie słono płacić za swoje wyroby.
"Inwestycja w jedną lokomotywę to wydatek rzędu 4 mln euro w zależności od wyposażenia. Ważne jest, aby polska lokomotywa była atrakcyjna cenowo w porównaniu do oferty zachodnich producentów taboru" - mówi "DGP" Jacek Bieczek, prezes zarządu CTL Logistics, należącego do pierwszej piątki przewoźników w Polsce.














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!