Posłowie zapoznają się w czwartek z informacją rządu w sprawie polsko-rosyjskiej umowy gazowej, o którą wnioskował klub PiS; a w imieniu wnioskodawców głos zabrał prezes partii.

Kaczyński, odnosząc się do negocjacji w sprawie tego kontraktu powiedział, że rząd podejmuje decyzje o podpisaniu porozumień, które "mają charakter wysoce szkodliwy z punktu widzenia interesów ekonomicznych, a także politycznych państwa". Według niego, szkodliwość ta polega m.in. na tym, że nowa umowa ma obowiązywać do 2037 roku. "Po drugie mamy bardzo złą formułę cenową, zupełnie nieuwzględniającą obecnego kontekstu" - mówił Kaczyński.

"To jest sytuacja z punktu widzenia polskich interesów ekonomicznych całkowicie niemożliwa do przyjęcia" - oświadczył prezes PiS. Ocenił też, że osłabły wysiłki rządu w działaniach na rzecz dywersyfikacji dostaw energii. 

Zarzuty Kaczyńskiego odpierał minister gospodarki, Waldemar Pawlak. "Jeżeli mówimy o współpracy dotyczącej kontraktu na dostawy gazu, podzielam opinię, że decyzje z 2003 roku dotyczące zmniejszenia kontraktu długoterminowego i narażanie Polski na uporczywe negocjacje co kilka lat, co do dostaw i co do ceny były dużym błędem" - powiedział wicepremier. W opinii Pawlaka, dużym błędem było też "doprowadzenie do konfrontacji w 2006 roku bez żadnej realnej alternatywy"