Carrefour, druga co do wielkości sieć dystrybucji na świecie, zmienia strategię rozwoju, aby powstrzymać systematyczny spadek udziałów w rynku. Szwed Lars Olofsson, który niedawno został dyrektorem generalnym francuskiego koncernu, zamierza przejąć niektóre pomysły takich sieci sklepów jak Lidl czy w Polsce Biedronka. Chodzi o zbudowanie gamy produktów pod własną marką Carrefour, które byłyby o wiele tańsze od obecnie oferowanych markowych towarów, nie tracąc zarazem radykalnie na jakości.

"Wraz z kryzysem konsumenci w całej Europie chcą wydawać coraz mniej na zakupy. Carrefour ma zaś opinię sklepu drogiego. Właśnie dlatego jego udział w rynku spada" - tłumaczy „DGP” Yves Puget, redaktor naczelny francuskiego branżowego pisma zajmującego się handlem „LSA”.

Do tej pory zarząd Carrefoura oceniał, że zmiana nastawienia konsumentów będzie zjawiskiem przejściowym. Poprzedni dyrektorzy spółki mieli nadzieję, że wraz z powrotem dobrej koniunktury klienci wrócą do tradycyjnych hipermarketów. Taka strategia okazała się jednak chybiona. W zeszłym roku Carrefour poświęcił 639 mln euro na różnego rodzaju promocje, ale nie zdołał powstrzymać spadku obrotów: w zeszłym roku osiągnęły one 96 mld euro, o prawie 3 proc. mniej niż rok wcześniej.

Co ważniejsze, szybko spada zysk francuskiego potentata. Tylko w zeszłym roku był on niższy o 16 proc. w stosunku do 2009 roku. Carrefour nie potrafi utrzymać wysokiej marży sprzedaży. W zeszłym była dwukrotnie niższa niż jego najważniejszych konkurentów: Tesco i Wal-Martu. Wyniosła zaledwie 3,2 proc. Olofsson już zaczął wprowadzać w życie nową strategię. Na półkach hipermarketów Carrefoura pojawiły się produkty żywnościowe, jak kawa i czekolada, pod marką francuskiej sieci. Są one średnio o 50 proc. tańsze od markowych odpowiedników.

"Moi poprzednicy starali się odbudować zysk, podwyższając ceny. Ale w ten sposób stracili poczucie rzeczywistości, nie rozumieli, czego oczekuje konsument w czasach kryzysu. I doprowadzili do utraty przez Carrefoura swojej dotychczasowej pozycji" - tłumaczy w wywiadzie dla „Wall Street Journal” Olofsson.