Jak podał sobotni "Financial Times", uważnie obserwowany wskaźnik PMI (Purchasing Managers' Index) w prywatnym sektorze usług, obrazujący poziom jego aktywności, spadł w sierpniu do najniższego poziomu z okresu finansowego kryzysu sprzed 16 miesięcy. Z początkiem tygodnia ogłoszono dane o produkcji przemysłowej sugerujące, iż tempo przyrostu zwalnia.

Także zamówienia w budownictwie w II kw. ostro się załamały po dojściu do władzy koalicji konserwatystów z liberalnymi demokratami w maju. Koalicja w poszukiwaniu oszczędności wycofała się z niektórych zamówień budowlanych. Nowe zamówienia budowlane spadły 14 proc. kdk, co przekłada się na 1,9 mld funtów. 70 proc. tej sumy spowodował spadek popytu sektora publicznego.

"Obecny tydzień może okazać się tym, w którym groźba nawrotu recesji zaczęła wyglądać bardzo realnie" - powiedział "FT" Jonathan Loynes z Capital Economics.

Gazeta zwraca uwagę, że rozczarowujące dane kontrastują z oznakami przyspieszenia tempa wzrostu w sektorze usług w Niemczech i Francji oraz mniejszym od spodziewanego spadkiem zatrudnienia w USA.

"Ekonomiści sądzą, że brytyjska gospodarka osiągnie wzrost na poziomie 0,5 proc. w III kwartale, nieznacznie poniżej długofalowej średniej wzrostu (O,6 proc. kdk) wobec 1,2 proc. kdk w II kw., ale oznaki spowolnienia mogą wywołać obawy, że W. Brytania nie wytrzyma szybkich i głębokich cięć wydatków publicznych" - napisał "FT".

"Wygląda na to, że rządowe plany fiskalnej konsolidacji opierają się na założeniu, że ożywienie będzie stosunkowo silne. Rząd nie ma w zanadrzu awaryjnego planu na wypadek, gdyby gospodarka się nie odbiła" - wskazuje Loynes.

"Załamanie w budownictwie może być sygnałem wczesnego ostrzegania przed tym, jakie mogą być skutki cięć wydatków publicznych" - dodał "FT", wskazując na budownictwo. Według Francisa Noble'a ze Stowarzyszenia Produktów Budowlanych budownictwo może być pierwszym sektorem, który ześlizgnie się w recesję.