To znacznie mniej, niż wymaga od nas Unia Europejska. W tym roku farmy wiatrowe, elektrownie wodne czy biogazownie powinny już dostarczyć minimum 7,5 proc. zużywanej w Polsce energii elektrycznej. Natomiast w ciągu najbliższej dekady produkcja energii z odnawialnych źródeł powinna przekroczyć 15 proc. zużycia. Jeśli nie osiągniemy tego poziomu, nasz kraj będzie musiał kupować zielone certyfikaty od krajów mających nadwyżki produkcji energii odnawialnej.

Dlatego na wagę złota jest każda inwestycja podobna do tej realizowanej przez Miejski Zakład Energetyki Cieplnej w Świdnicy. Od roku powstaje tu nowatorska instalacja. Gotowa jest już pierwsza zgazowarka, w której pszeniczna i rzepakowa słoma zamieniana jest na gaz wykorzystywany do opalania ciepłowniczego kotła. W przyszłym roku dobudowane zostaną druga zgazowarka i turbogenerator. – Nasze elektrociepłownie potrzebują rocznie 20 tys. ton węgla. To rozwiązanie ograniczy jego zużycie oraz emisję dwutlenku węgla o 10 proc. – mówi Bogdan Ryndziewicz, szef wydziału eksploatacji świdnickiego Zakładu Energetyki Cieplnej.

Instalacja będzie kosztować łącznie blisko 25 mln zł. Jedną trzecią pokryją bezzwrotne dotacje m.in. z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). – Dofinansowujemy setki podobnych inwestycji realizowanych w całej Polsce – mówi Jan Ruszkowski z NFOŚiGW. Na ten cel w latach 2009 – 2014 fundusz przeznaczy 2,5 mld zł, które otrzymuje z tytułu opłat i kar nakładanych na firmy energetyczne niewypełniające limitów produkcji energii z odnawialnych źródeł. Inwestorzy zainteresowani budową ekologicznych elektrowni oraz ciepłowni mogą też ubiegać się o dotacje (do 30 proc. wartości inwestycji) oraz pożyczki (do 45 proc. wartości inwestycji) ze środków, jakie fundusz uzyskuje ze sprzedaży polskich limitów emisji dwutlenku węgla. Projekty inwestycyjne związane z wykorzystaniem energii ze źródeł odnawialnych wspiera też Unia Europejska. Na ten cel w latach 2007 –2013 przeznaczono dotacje o łącznej wartości blisko 2 mld euro. W ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko powstaje m.in. jedna z największych biogazowni w Polsce o mocy 4,2 tys. MWh. Inwestycja w Skrzatuszu koło Piły pochłonie ponad 13 mln zł, z czego 5,2 mln zł zrefunduje Unia.


Pieniędzy nie brakuje, dlaczego zatem realizacja ekoinwestycji przebiega tak opornie? – Rozwój energetyki odnawialnej ograniczają przestarzałe sieci przesyłowe – mówi Kamil Baj, ekspert firmy doradczej Ernst & Young.

Tłumaczy, że sieci energetyczne były projektowane dla wielkich węglowych elektrowni zlokalizowanych głównie na południu Polski, a np. najlepsze warunki do budowy farm wiatrowych są na Pomorzu.

Eksperci oceniają, że unijne normy dotyczące udziału energetyki odnawialnej w produkcji prądu wymagają wybudowania kilkudziesięciu tysięcy farm wiatrowych, elektrowni wodnych i na biomasę, biogazowni, kolektorów słonecznych oraz ciepłowni geotermalnych. Całość będzie kosztować nawet 60 mld zł.