Dziennik.plNews

Sobota, 26 maja 2012

Imieniny: Filipa, Pauliny, Eweliny

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 23°C

Pilna:Polska gra ze Słowacją. Dziennik.pl zaprasza na relację na żywo>>>

Ministrowie Tuska. Kto reformuje, a kto nie?

2010-08-16 | Ostatnia aktualizacja: 13:42 | Komentarze: 24 | skomentuj
Ministrowie Tuska. Kto reformuje, a kto nie?

Ministrowie Tuska. Kto reformuje, a kto nie? Fot. Tomasz Gzell / Polska Agencja Prasowa

Po zaprzysiężeniu prezydenta Bronisława Komorowskiego na drodze do reform nie stoi już żadna przeszkoda polityczna. Platforma Obywatelska zaapelowała, by dać jej 500 dni na naprawę państwa. Czas zacząć więc odliczanie. Minęło 10 dni. To oczywiście za mało, żeby przeprowadzić reformy, ale wystarczająco, żeby zdiagnozować sytuację, co właśnie czynimy.

Pogoda

POLSKA

Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Od września będziemy rządowi wystawiać oceny, publikując barometr „DGP”. Weźmiemy pod uwagę stopień realizacji opisywanych już przez nas w maju 16 reform koniecznych dla Polski. Skala ocen rządu wynosi od -300 do +300. Będziemy je publikować co 30 dni.

Metodologię barometru przygotowaliśmy we współpracy z dziewięcioma wybitnymi ekonomistami z Rady Monitorującej „DGP”, której przewodniczy prof. Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP.

Uważamy, że natychmiastowych działań naprawczych wymagają takie dziedziny, jak: finanse publiczne, systemy emerytalne, wykorzystanie środków unijnych, reforma systemu ochrony zdrowia, prywatyzacja, ułatwienia dla przedsiębiorstw, aktywizacja zawodowa Polaków, bezpieczeństwo energetyczne, wymiar sprawiedliwości czy zwiększenie wydajności administracji publicznej. Konieczne jest przyspieszenie rozwoju infrastruktury, wdrożenie programu Polski cyfrowej, uwolnienie rynków energii, gazu, lotniczego i pocztowego oraz stworzenie wydajnego systemu pomocy społecznej.

Dziś zaczynamy od podstaw – oceny dotychczasowych działań i zaniechań szefów kluczowych dla polskiej gospodarki resortów. Wskazujemy, co zrobili dla gospodarki, a do czego zabrakło im odwagi i jakie to ma konsekwencje. Analizujemy, które z ministerialnych projektów doprowadzą do poprawy sytuacji, a które są szkodliwe.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
123456następna »
Wypowiedzi: 24
  • ~Rolnik2010-08-23 10:41

    haniebny projekt ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi skarbu państwa,który likwiduje dzierżawy stanowiące jedną z podstaw ustroju rolnego UE w tym i polskiego rolnictwa. Ustawa ta puści z torbami zatrudnionych na 1.700 tys. ha ziemi rolnej dzierżawców i pracowników którym polityka rolna "gwarantuje" stabilność i równorzedne warunki. Przyniesie miliardowe straty dla budżetu a nie rzekome dochody ze sprzedaży ziemi gdzie leżą tysiące hektarów odłogów ziemi państwowej na którą nie ma nabywców.

  • ~real...2010-08-17 17:24

    Następne 500 dni lenistwa.Ten rząd tylko mówi,ale nic nie robi.Zamiast reform tematy zastępcze;krzyż,pomnik,upał,powódż itp.

  • ~jacek2010-08-17 13:56

    Pytam pomazańców PIS co za swoich Rządów zreformowali,kompletnie nic.Obecnie tylko krytykują.Wywołują w kraju awantury.

  • ~dr mikrobiolog Barbara P.herbu Bończa i Rak2010-08-17 12:05

    Gospodarczo-dyplomatyczna nędza i klęska Tuska z jego (nie)rządem - Najlepsi gospodarczo i najsprawniejsi dyplomatycznie robią największe interesy. Aby uzyskać lukratywny kontrakt na zagranicznych rynkach koncern czy duża firma potrzebuje wsparcia rodzimej dyplomacji i rządu. Chcąc dotrzymać tempa w ekonomicznym i technologicznym wyścigu państwo musi mieć nie tylko koncerny i duże firmy. Parafrazując powiedzenie Legii Cudzoziemskiej na geo ekonomicznej szachownicy świata obowiązuje hasło: „maszeruj albo giń!”. Ci, którzy nie nadążają giną, czyli inaczej mówiąc nie tylko są wypychani z rynków przez konkurencję, ale także stają się gospodarczą neokolonią silniejszych i sprawniejszych gospodarczo państw. Takie są reguły tej gry. Powszechnie funkcjonuje powiedzenie, że „kapitał nie ma narodowości”, ale jeśli przyjrzymy się uważniej, to okazuje się, że działające w Niemczech duże przedsiębiorstwa w znacznej części kontrolowane są przez kapitał niemiecki; podobnie jak firmy działające we Francji w dużym stopniu kontrolowane są przez kapitał francuski, w Wielkiej Brytanii zaś- przez brytyjski, a w USA- przez amerykański. W tych krajach można dostrzec zjawisko własności państwowej, złotej akcji Skarbu Państwa w firmach prywatnych i fakt, iż zamówienia rządowe kierowane są wyłącznie do „swoich” koncernów. Państwa stosują także inne bardziej dyskrecjonalne, ale nie mniej skuteczne metody kontrolowania przedsiębiorstw. Przedstawiciele wielkich koncernów to często quasi-dyplomaci rządowi, koncerny posiadają swego rodzaju paradyplomację, która rekrutuje się z urzędników administracji rządowej. Klasycznym tego przykładem są USA. W ekipie prezydenta George’a Busha ludzie powiązani z sektorem naftowym i energetycznym byli silnie reprezentowani, żeby wymienić wiceprezydenta Dick’a Cheney`a, który kierował gigantem w przemyśle naftowym firmą Halliburton w latach 1995-2000, czy doradczynię prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego Condoleezzę Rice, która 10 lat przepracowała w zarządzie Chevron Texaco. W cywilizowanych krajach strategia ekonomiczna, polityczna, dyplomatyczna i wojskowa są ze sobą wzajemnie powiązane, a zjawisko rotacji kadr pomiędzy koncernami i dużymi firmami a administracją rządową jest normą. Promocja interesów koncernów i firm jest jednym z ważnych obowiązków państwa, które prowadzi swoją politykę zagraniczną także przez korporacje przemysłowe, konsorcja finansowe i banki. Ofensywę dyplomatyczno- ekonomiczną oraz aktywne działania na tym polu można dostrzec wśród największych graczy na światowych rynkach. Takie działania trwają nieraz latami, ale przynoszą sukcesy. W 2008 r. na mocy zawartych umów pomiędzy Francją a Brazylią ustalono, że Francja dostarczy Brazylii 50 wojskowych śmigłowców, 4 okręty podwodne oraz jeden atomowy okręt podwodny. Umowy pomiędzy państwami zostały podpisane w Rio de Janeiro w obecności prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego oraz prezydenta Brazylii Luiza I. L. da Silvy. We wrześniu ubiegłego roku prezydenci Francji i Brazylii na wspólnie zorganizowanej konferencji ogłosili, że triumfatorem programu wyboru nowego myśliwca Forca Aerea Brasileira- FX- 2- został Dassault Rafale. Prezydent Francji ocenił ogólną kwotę obecnych i przyszłych transakcji z Brazylią dotyczących francuskich produktów na równowartość ok. 10 mld USD. Należy też wspomnieć o sprzedaży Rosji okrętu desantowego Mistral, którego wartość eksperci szacują na 500-600 mln USD. Z kolei spiritus movens rosyjskiej ofensywy ekonomicznej na płaszczyźnie ekonomiczno-dyplomatycznej jest premier Władimir Putin. Podczas ostatniego spotkania premierów Indii i Rosji podpisanych zostało kilkanaście porozumień dotyczących kilku różnych sektorów gospodarki. W podpisanej przez obu premierów umowie, Rosja zobowiązuje się do zbudowania 12 bloków energetycznych na terenie Indii. Wartość tych inwestycji szacowana jest przynajmniej na 24 mld USD.
    W styczniu br. dyrektor generalny rosyjskiego koncernu zbrojeniowego Rosoboroneksport Anatolij Isajkin w raporcie przygotowanym dla premiera Putina podał, że sprzedaż uzbrojenia przez rosyjski koncern w 2009 wyniosła 7,4 mld USD. O 10 proc. więcej niż w 2008. Według raportu, Rosoboroneksport eksportuje uzbrojenie do ponad 70 państw. W 2008 Rosoboroneksport sprzedał uzbrojenie za 6,72 mld USD. Cały rosyjski eksport w tej branży wyniósł 8,35 mld USD. W 2009 Rosjanie złożyli 819 ofert handlowych. W efekcie negocjacji portfel zamówień rosyjskiego koncernu zbrojeniowego wzrósł o 10 mld USD- z 22 do 32 mld USD. Pod koniec stycznia 2010 wartość zamówień sięgnęła 34 mld USD. Rosja idzie za ciosem i może sprzedać Wenezueli broń o wartości przekraczającej 5 mld USD. Putin podkreślił, że liczba ta obejmuje rosyjski kredyt dla Wenezueli w wysokości 2,2 mld USD. Jednakże nie tylko na tych kwestiach poprzestają Rosjanie. Otóż koncern Rosneft zamierza kupić od Wenezueli udziały aż w czterech niemieckich rafineriach. Rosjanie chcą nabyć od wenezuelskiego koncernu naftowego PDVSA 50 proc. udziałów w spółce Ruhr Oel, do której należą rafinerie Gelsenkirchen, Bayern Oel, MiRO i Schwedt. Transakcja ta była jednym z głównych tematów wizyty premiera Putina w Caracas 2 kwietnia br. Jeżeli do niej dojdzie, Rosjanie staną się współwłaścicielami największego koncernu rafineryjnego w Niemczech, który przerabia milion baryłek ropy dziennie. Także Niemcy nie zasypiają gruszek w popiele. Niemieccy przedstawiciele handlowi dużych firm i koncernów ze wsparciem dyplomacji penetrują rynki bliskowschodnie. Efektem tego jest m.in. podpisanie w marcu br. przez niemieckie koleje Deutsche Bahn (które są w ręku niemieckiego Skarbu Państwa) porozumienia o budowie nowoczesnej sieci kolejowej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wstępne porozumienie podpisane w Dubaju przewiduje dla DB kontrakty o wartości ponad 10 mld euro. Pod koniec zeszłego roku DB podpisało już kontrakt za 17 mld euro z Katarem w sprawie budowy sieci połączeń kolejowych między stolicą Kataru Doha i Bahrajnem, a także linii szybkiej kolei do granicy Kataru i Arabii Saudyjskiej. DB stara się też o kontrakt na budowę 1,1 tys. km linii kolejowej poprzez Arabię Saudyjską. Trwa ciekawa rozgrywka w Arabii Saudyjskiej, bowiem czołowe światowe koncerny walczą o zdobycie kontraktów w największym od początku lat 80. programie gospodarczego rozwoju kraju, na który Rijad przeznacza co najmniej 400 mld USD. W kolejce do udziału w rozbudowie saudyjskiej energetyki, transportu i przemysłu ustawiają się takie europejskie tuzy, jak niemiecki Siemens i francuskie grupy GDF Suez i Alstom. W budowie linii szybkiej kolei między Mekką i Medyną kosztem 1,8 mld dolarów uczestniczy również chiński koncern China Railway Construction Corp. Francuski Alstom i operator francuskiej kolei SNCF wspólnie z lokalnym partnerem Al-Rajhi zamierzają złożyć ofertą na budowę 450 km odcinka linii kolejowej między portem lotniczym Jeddah a Mekką i Medyną, szacowaną na 6 mld dolarów. Niemiecki Siemens jest w konkurencyjnym konsorcjum. Walka o jak największy kawałek tortu wartości 400 mld USD dopiero się rozkręca, ale służby dyplomatyczne, przedstawiciele koncernów- wypustki gospodarcze państw Europy Zachodniej, Rosji, Chin, USA i Izraela wsparte przez swoje służby wywiadowcze dynamicznie działają w Arabii Saudyjskiej. Przywódcy państw, które biorą udział w tym gospodarczo- dyplomatycznym wyścigu wiedzą, że takie zlecenia nakręcają gospodarki, co ma szczególnie istotne znaczenie w czasie kryzysu. Dopiero na tym tle widać nędzę polityki rządu premiera Donalda Tuska, który się napinał z okazji 1000 dni działania jego rządu. Każdy poważny przywódca kraju jeździ z zagranicznymi wizytami w obstawie specjalistów z zakresu gospodarki, ekonomii, finansów, z przedstawicielami rodzimych firm i koncernów, którym toruje drogę do znakomitych umów i inwestycji. A Tusk? No właśnie... Każdy widzi jaki jest i jak dalece mu do standardów poważnych przywódców. Niech mi ktokolwiek z jego zwolenników pokaże kontrakt zdobyty przez jakąkolwiek polską firmę na zagranicznych rynkach na skutek działań Tuska, czy ofensywy dyplomatycznej naszego MSZ. Konia z rzędem temu kto takiego przykładu się doszuka. Ta rażąca nieskuteczność Tuska i jego ekipy tłumaczy dlaczego np. w Niemczech on ma znakomitą prasę. On nie promuje polskich firm. Nie pomaga im na międzynarodowych rynkach zdobywać kontrakty, czyli robi wszystko aby nie przeszkadzać zagranicznej konkurencji, m.in. niemieckiej. Zatem czy może dziwić fakt, że dostaje on od Niemców nagrody i ma tam dobrą prasę? Tusk tylko ładnie mówi o gospodarce i na tym jego działania w tym zakresie kończą się. Nie jeździ z wizytami zagranicznymi w celu pomocy polskim firmom. Zachowuje się jak zaściankowy, zakompleksiony polityk, który boi się konkurencji, boi się wyjść ze swojej zagrody, bowiem przeraża go wielki świat. Świat w którym toczy się momentami brutalna gra sił i interesów. Tusk zachowuje się tak, jakby nie wierzył nie tylko w swoje możliwości, ale także w możliwości Polski i Polaków. Tusk zachowuje się jakby przerażała go świadomość konkurencji, bo bez wątpienia fajnie być poklepanym po ramieniu przez Angelę Merkel czy Władimira Putina i zrobić sobie z nimi PijaRowe fotki na użytek partyjnej propagandy. Znacznie trudniej jest podjąć dyplomatyczno- gospodarczą konkurencję z firmami niemieckimi i rosyjskimi. Znacznie trudniej jest popracować z naszą służbą dyplomatyczną tak, aby to nie Merkel czy Putin torowali drogę do dobrych kontraktów dla ich krajowych firm, ale aby polskie przedsiębiorstwa mogły podpisać lukratywne kontrakty. W tym kontekście przy takich wyjadaczach jak Merkel, Putin i inni, Tusk jawi się, jak chłopaczek w krótkich gatkach. Z tego powodu jeśli jakikolwiek polityk w Polsce zasługuje na miano zaściankowego, to jest nim właśnie Donald Tusk. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do tego, to niech porówna go na płaszczyźnie wspierania rodzimej gospodarki na geo ekonomicznej szachownicy świata z innymi przywódcami państw. Dlatego do łez bawi mnie, gdy ktoś twierdzi, że Tusk to europejskiego formatu polityk. To facet z gigantycznymi kompleksami, który mentalnie nigdy nie wyszedł poza swoje podwórko w Gdańsku.

  • ~Zostawmy Tytanica...2010-08-17 10:22

    "Na razie zdecydował się na podwyżkę VAT, wyciągając z kieszeni obywateli 5 – 5,5 mld zł, i tylko na niewielkie oszczędności. Głównie na armii oraz zamrożeniu nowych etatów i pensji w administracji. Tu działania ministra nie są spójne – równocześnie godzi się na wysokie podwyżki dla nauczycieli."
    - a podwyżki dla Celników ? jak widać są równi i równiejsi SC dostała zapis w ustawie o 3% przez trzy kolejne lata (2009r) i ma; pozostała część resortu jaśnie panującego J.V Rostowskiego od ponad dwóch lat siedzi w zamrażarce i jeszcze długo posiedzi, co roku będąc skubana a to zabraniem dodatku, to znów funduszu oszczędnościowego itp..

    "Pilną rzeczą jest poprawa ściągalności podatków – wpływy z CIT i PIT są słabsze niż przed rokiem, choć gospodarka rośnie. "
    - a niby w jaki sposób? ogranicza się środki na wyposażenie i funkcjonowanie skarbowości, kroi się pensje ludziom ze wszystkiego co możliwe, dodaje zadań redukując jednocześnie etaty, i jeszcze ma się podnieść ściągalność ? Toż to i dwóch Salomonów Tusków nie jest w stanie osiągnąć.

  • ~artysta2010-08-17 10:12

    W tym tygodniu odchodzi ze stanowiska wiceprezesa Europejskiego Banku Inwestycyjnego Marta Gajęcka, która pracowała w tym banku zaledwie 3 lata podczas gdy kadencja na którą była mianowana wynosiła sześć, a więc powinna trwać aż do sierpnia 2013 roku. W 10-osobowym zarządzie tego banku odpowiadała za projekty inwestycyjne dotyczące transportu i energii.

    1. W tym tygodniu odchodzi ze stanowiska wiceprezesa Europejskiego Banku Inwestycyjnego Marta Gajęcka, która pracowała w tym banku zaledwie 3 lata podczas gdy kadencja na którą była mianowana wynosiła sześć, a więc powinna trwać aż do sierpnia 2013 roku. W 10-osobowym zarządzie tego banku odpowiadała za projekty inwestycyjne dotyczące transportu i energii.

    Okazuje się ,że Rostowski (chyba nie bez porozumienia z Premierem Tuskiem) zgodził się oddać to stanowisko Słowenii na podstawie dokumentu sprzed 4 lat , w którym jest zawarte tego rodzaju zobowiązanie tyle tylko,że podpisane przez samych Słoweńców. Sytuacja jest tym bardziej zastanawiająca, bo przecież w instytucjach europejskich każde państwo toczy wręcz brutalne walki o umieszczenie jak największej ilości swoich ludzi na ważnych stanowiskach. Później ci ludzie wykonując swoje unijne obowiązki jednak pilnują interesów kraju, który ich tam wysłał.

    Wiadomo ,że Minister Rostowski jak chyba żaden z szefów resortu finansów w ostatnich 20 latach jest wręcz zacietrzewiony politycznie (czasami podczas jego wystąpień w Sejmie można odnieść wrażenie, że nie jest zainteresowany przedstawianiem swojej osiągnięć,a raczej atakami politycznymi na opozycję), ale są chyba granice politycznej wendetty i ta granicą jest interes państwa. Pani Marta Gajęcka była podczas rządów PiS wiceministrem finansów ( wcześniej pracowała w OECD w Paryżu i w polskim przedstawicielstwie przy UE w Brukseli) więc być może to był główny powód żeby na kolejne 3 lata poprzeć choćby Słoweńca byleby tylko nie była to osoba , która śmiała pracować w rządach tworzonych przez PiS.

    2. EBI to czołowa instytucja europejska finansująca inwestycje w krajach UE, której potencjał finansowy jest większy od Banku Światowego. Warunki tego finansowania są znacznie bardziej atrakcyjne niż rynkowe. Gajęcka w jednym z ostatnich wywiadów wręcz twierdzi, że gdyby Polska chciała pożyczyć 7 mld euro (takie kredyty nasz kraj otrzymał z EBI w 2009 roku) na rynku to zapłaciła by więcej niż w EBI przynajmniej o 2 mld zł.

    Co więcej od roku 2007 kiedy objęła to stanowisko, kredyty dla polski na różnego rodzaju przedsięwzięcia infrastrukturalne wzrosły z 1 mld euro rocznie do wspomnianych 7 mld euro w 2009 roku a rok 2010 miał się zamknąć podobnym wynikiem. Polska pożyczała z EBI nawet na uzupełnienie tzw. wkładu własnego do projektów unijnych.

    3. O co więc chodzi i czy minister finansów wprost może na w instytucjach europejskich szkodzić polskim interesom? A być może sprawa ma drugie dno. Jak wspomniałem wiceprezes Gajęcka odpowiadała w EBI za projekty transportowe i energetyczne i jakiś czas temu publicznie zagwarantowała ,że EBI nie udzieli kredytu na budowę Gazociągu Północnego. Jak wiadomo spółka Nord Stream ze względu na znaczny wzrost kosztów tej inwestycji teraz już grubo przekraczający 10 mld euro, poszukuje atrakcyjnego kredytowania i kredyt z EBI bardzo ale to bardzo by się przydał.

    Niemcy na forum unijnym długo zabiegały o to aby gazociąg ten znalazł się na liście strategicznych projektów energetycznych UE i dopięli swego. Teraz być może Gajęcka była główną przeszkodą do zmaterializowania kredytowania tej inwestycji ze środków unijnych, a Słoweniec jak znam życie będzie temu projektowi znacznie przychylniejszy.

    4. Czy Minister Rostowski zdecydował się w ten sposób pomóc Niemcom, nawet kosztem polskich interesów? To i inne pytania związane z brakiem zainteresowania polskiego rządu utrzymaniem stanowiska wiceprezesa dla przedstawiciela naszego kraju powinny być zadane Premierowi polskiego rządu.

    Mam nadzieję, ze polska opinia publiczna doczeka się od premiera Tuska i Ministra Rostowskiego odpowiedzi na te pytania i nie będą to odpowiedzi sugerujące, że w ten sposób wywiązaliśmy się z porozumienia ze Słoweńcami, które to porozumienie podpisali przed czterema laty tylko sami Słoweńcy. Sprawa jest bowiem zbyt poważna,żeby potraktować ją przy pomocy wszechobecnego PR ,że to kiedyś znowu PiS czegoś nie dopilnował.

  • ~piotrek2010-08-17 09:35

    @~nettoibrutto
    Na szacunek trzeba sobie zasluzyc. Nie mam szacunku do pewnych osob tylko dlatego, ze zajmuja stanowiska albo biegaja z roznymi tytulami przed nazwiskiem. Nie mam zamairu juz sluchac dalej o wyrzeczeniach, bo rzad jakos sam, nie zamierza z niczego rezygnowac. Dogadza sobie jak moze. Poza tym, jak sam napisales, tylko niektorzy popieraja PO nie-rzad. Wiekszosc ma juz go serdecznie dosyc. Ministrowie sa niekompetentni, rzad nie ma zadnych pomyslow na rozwoj gospodarczy, zmniejszenie bezrobocia i zmniejszenie dlugu publicznego. Jedyne co potrafi to podnosic podatki. Rzad powinien w tym roku podac sie do dymisji. Panstwu potrzebne jest dzialanie a nie pozory dzialania.

  • ~nettoibrutto2010-08-17 02:29

    Chcialbym wierzyc, ze i jestescie (lub przynajmniej chcielibyscie byc) dumni z tego, ze jestescie Polakami i niepotrzebne Wam sa zadne ekstra "atrybuty" polskosci, ktora wystepuje rzekomo (jak to niektorzy probuja wam wmawiac) w swej odmianie mniej lub bardziej prawdziwej - to czas sie juz chyba obudzic we w miare normalnym europejskim panstwie, gdzie nareszcie udalo sie demokratycznie wybrac i postawic w jednym szeregu kilku facetow, ktorzy probuja jakos na co dzien i w szerszej perspektywie ogarnac i uporzadkowac sprawy naszego kraju i z ktorych kazdy ma konkretny odcinek roboty i wcale nie zamierza innym skakac do gardla, jak to mialy we zwyczaju poprzednie ekipy!!!
    Moze z laski swojej byscie uszanowali te korzystna dla Polski sytuacje i w miare swych sil przyczyniajcie sie do wspolnej pomyslnosci, zamiast kazdym slowem jatrzyc, podjudzac jednych Polakow przeciwko innym i wzniecac niesnaski.

    To nie do wiary i to bardzo przykre, ze Polakow trzeba prosic o szacunek dla Polski i dla ludzi wybranych w legalnym demokratycznym procesie, w ktorym uczestniczylismy przeciez dobrowolnie, swiadomi, ze moze nie kazdy wynik tego procesu bedzie po naszej mysli, ale ze cos sie posunie do przodu, cos sie rozstrzygnie, i ze zapanuje jaka-taka rownowaga, ktora na jakis czas stworzy warunki do racjonalnego rozwiazywania spraw biezacych i dalszych!
    Niestety
    Jak to widac na tym forum i na wielu innych blogach - niestety wyglada na to, jakby niektorzy z nas z trudem tylko, jakby wbrew sobie i przy wielkim wyrzeczeniu umieli sie na ten szacunek zdobyc!
    A przeciez szanujac wyniki procesow, w ktorych dobrowolnie uczestniczymy lub nie - okazujemy szacunek samym sobie, doceniamy nasz wlasny wklad mysli, mowy i uczynku lub nawet zaniechania w calosciowe wspolne dzielo, ktore w naszej nadziei i naszym zamysle maja przyniesc w przyszlosci pozadane rezultaty!!

  • ~Kamela2010-08-17 00:15

    Zagadka dla tuskomatołków:

    Wszyscy ludzie umarli.
    Kto przeżył a kto nie?

  • ~Ernie2010-08-16 23:41

    Byłem całym sercem za PO.

    Pytam, po co ta armia urzędasów?

    40 tysięcy więcej???

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Gospodarcze

    Najczęściej komentowane

    «