Główne indeksy w piątek na przemian rosły i spadały przy bardzo niskich obrotach. Wielu inwestorów przebywa na urlopach, a ci, którzy pracowali, nie chcieli podejmować żadnych ważnych decyzji na podstawie danych makro, które są ciągle niejednoznaczne. Na zamknięciu Dow Jones Industrial spadł o 16,80 pkt. (0,16 proc.) do 10.303,15 pkt. Indeks S&P 500 stracił 4,36 pkt. (0,40 proc.) i wyniósł na koniec dnia 1.079,15 pkt. Nasdaq Comp. zniżkował o 16,79 pkt. (0,77 proc.) do 2.173,48 pkt.

Departament Handlu podał w piątek, że sprzedaż detaliczna w USA w lipcu wzrosła o 0,4 proc. miesiąc do miesiąca, podczas gdy poprzednio spadła o 0,3 proc., po korekcie. Tymczasem analitycy spodziewali się wzrostu sprzedaży detalicznej o 0,5 proc. Z kolei sprzedaż detaliczna, z wyłączeniem sprzedaży aut, wzrosła w lipcu o 0,2 proc., wobec spadku o 0,1 proc. miesiąc wcześniej. Rynek spodziewał się wzrostu o 0,3 proc.

Nieco lepsze dane napłynęły z raportu Uniwersytetu Michigan, który wskazuje, że amerykańscy konsumenci są nastawieni odrobinę bardziej optymistycznie. Indeks poziomu optymizmu wśród konsumentów wyniósł w sierpniu 69,6 pkt i okazał się wyższy od oczekiwań. Analitycy spodziewali się wskaźnika na poziomie 69,0 pkt.

Tymczasem spodziewany niski poziom wydatków konsumentów był powodem obniżenia tegorocznych prognoz wyników przez sieci handlowe JCPenney i Nordstrom Inc.. Dzień wcześniej prognozy obniżył także jego konkurent, firma Kohl's Corp. W rezultacie większość spółek z sektora detalicznego taniała. Kurs JCPenney zniżkował o 4,7 proc. a Nordstrom aż o 7,2 proc. Choć JCPenney i Kohl's rozczarowały inwestorów, to generalnie wyniki amerykańskich spółek za drugi kwartał okazały się bardzo dobre, a zarządy firm optymistycznie patrzą w przyszłość.

Analitycy wskazują, że ten rozdźwięk między ostatnio publikowanymi danymi makro a wynikami finansowymi przedsiębiorstw wzbudza ambiwalentne odczucia inwestorów i to właśnie przeważająca na rynku niepewność była powodem spadków na giełdach w ostatnich dniach. Przez cały lipiec i na początku sierpnia indeksy szły w górę. Nastroje popsuły się w tym tygodniu, po tym jak Fed nieco bardziej pesymistycznie ocenił stan amerykańskiej gospodarki.

Trzy główne indeksy na Wall Street mają za sobą największy tygodniowy spadek od półtora miesiąca, a licząc od początku roku znajdują się obecnie pod kreską. "Może rynek szykuje się do zakupów" - powiedział Philip S. Dow, dyrektor ds. akcji w RBC Wealth Management, dodając, że po ostatniej przecenie wyceny akcji są bardziej atrakcyjne. W jego ocenie na rynku przeważają obecnie traderzy, którzy zarabiają na małych wahaniach cen, natomiast duża grupa inwestorów czeka na rozwój wypadków poza giełdą. "Nikt nie chce teraz zajmować dużych pozycji. Inwestorzy chcą wiedzieć, w którą stronę zmierza gospodarka. Dopóki nie będzie więcej informacji, ruchy na rynku pozostaną stosunkowo niewielkie" - powiedział Quincy Krosby, analityk z Prudential Financial.


Na piątkowej sesji dość dobrze radziły sobie spółki z sektora finansowego i branża utilities. Zniżkowały m.in. sektory służby zdrowia i wysokich technologii. Indeksowi Nasdaq ciążyły akcje Apollo Group, które objęte były ponad 3 proc. przeceną po obniżce wyceny spółki przez RBC. Taniały też papiery Oracle i Google.

Firma IBM poinformowała o planach przejęcia producenta oprogramowania, spółki Unica za 480 mln USD, czyli za około 21 USD na akcję. Tymczasem na czwartkowym zamknięciu akcje firmy Unica kosztowały 9,55 USD. Około 120 proc. premia, którą jest skłonny zapłacić IBM spowodowała gwałtowną zwyżkę notowań przejmowanej firmy. Akcje Unica drożały w piątek o ponad 100 proc., a kurs IBM lekko spadał.