Lista chętnych na BZ WBK robi się coraz krótsza – z wyścigu, jak poinformowała agencja Dow Jones, wycofał się włoski bank Intesa Sanpaolo. Na krótkiej liście został więc PKO BP oraz dwa europejskie giganty – BNP Paribas i Santander.

Santander to drugi co do wielkości po BNP Paribas, bank w Europie. Poza Starym Kontynentem działa jeszcze w Wielkiej Brytanii, ale najszybciej rozwija się w Ameryce Południowej. Cała grupa zarobiła w pierwszej połowie tego roku 5 mld euro, czyli 5,3 proc. więcej niż I połowie 2010 r. W Ameryce Łacińskiej wzrost zysku sięgnął prawie 20 proc.

W Polsce Santander to wciąż mało znana marka, choć na polskim rynku działa już od kilku lat. Najpierw specjalizował się wyłącznie w kredytach samochodowych, potem rozszerzył ofertę o kredyty hipoteczne i konsumpcyjne. Sam szyld Santander pojawił się na początku 2006 roku, wcześniej Hiszpanie działali pod marką PTF Bank. Pod nową marką bank notował sukcesy – stał się liderem rynku kredytów samochodowych, całkiem nieźle radził sobie też z hipotekami.

Wszystko się zmieniło w 2008 roku. Bank zaczął wygaszać działalność – najpierw sprzedał wart 2,54 mld zł portfel hipotek, potem wycofał się z kredytów konsumpcyjnych i pozamykał sporą część oddziałów. Wyglądało na to, że grupa wycofuje się z Polski. Jednak pod koniec lipca ubiegłego roku okazało się, że Hiszpanie przejmują AIG Bank. W rywalizacji o instytucję należącą do bankrutującego amerykańskiego giganta ubezpieczeniowego Santander pokonał PKO BP. Eksperci twierdzą, że AIG Bank jest zbyt mały, aby Hiszpanie mogli zawojować rynek. Do tego powinni przejąć jeszcze jeden, tym razem duży bank. Taki jak BZ WBK.


Tyle że tym razem w rywalizacji może przeszkodzić Santanderowi fatalna sytuacja w Hiszpanii. Kryzys nadwyrężył gospodarkę tego kraju tak mocno, że obecnie co piąty jego mieszkaniec jest bez pracy. A to ma wielkie znaczenie dla systemu bankowego, gdyż na koniec ubiegłego roku zadłużenie gospodarstw domowych sięgało 177 proc. PKB. Obecnie ponad 37 proc. kredytów z portfela o wartości 445 mld euro jest zagrożone. Taka sytuacja przekłada się na wyniki giganta w Europie – Santader i jego spółki-córki – hiszpańskie Banesto oraz oddział w Portugalii – zanotowały spadki zysków rzędu 6 – 14 proc.

Takie rezultaty mogą mieć duży wpływ na decyzję Komisji Nadzoru Finansowego, która będzie musiała wyrazić zgodę na inwestycje w BZ WBK.

– Będziemy badać inwestora zgodnie z przepisami, czyli pod względem zapewnienia stabilnego i ostrożnego zarządzania bankiem, jego siły ekonomicznej, źródeł pochodzenia środków przeznaczonych na nabycie akcji oraz możliwości sprawowania efektywnego nadzoru – mówi Marta Chmielewska-Racławska z KNF.

Z drugiej strony Komisji będzie teraz trudno odmówić Hiszpanom. Niedawno, bo w maju wydała im zgodę na przejęcie AIG Banku.

Na dodatek Hiszpanie, mimo problemów u siebie, ostatnio sporo kupują za granicą. Niedawno weszli do USA, zwiększyli stan posiadania w Wielkiej Brytanii. Słyną ze zdecydowanych działań – po przejęciu w USA na bruk trafiło 1 tys. osób, w Brazylii zwolnili blisko 400 osób. W sumie Santander w ciągu ostatniego roku zlikwidował 500 oddziałów oraz zwolnił 7,5 tys. osób.