Skargę do UOiKK złożyła Izba Gospodarcza Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych. Jej prawnicy uznali, że TS łamie cztery przepisy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Argumenty mogły być trafne, bo dwa tygodnie temu UOiKK rozpoczął postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

Na co poskarżyli się właściciele automatów? Ich zdaniem TS utrudnia dostępu do rynku, nakłania do rozwiązywania umów w celu przysporzenia korzyści sobie i szkodzenia innym przedsiębiorcom oraz dąży do wyłączenia możliwości dokonywania przez klienta zakupu u innego przedsiębiorcy. Izba wskazuje też, że kolektury Lotto prowadzone są w lokalach handlowych, gastronomicznych czy na stacjach benzynowych i nie ma przeszkód, by stały tam również automaty.

– Za wcześnie mówić, czy któreś z tych zarzutów się potwierdzą. Na razie eksperci zbierają materiały. Postępowanie potrwa około dwóch miesięcy – poinformował nas Maciej Chmielowski z biura prasowego UOKiK .


Totalizator do sprawy podchodzi ze spokojem. – Automaty są naturalną konkurencją dla gier liczbowych oferowanych przez TS, więc trudno się dziwić, że zarząd spółki nie chce, by stały w jego kolekturach – wyjaśnia Piotr Gawron, rzecznik prasowy Totalizatora.

Wskazuje, że ajenci mogą prowadzić kolektury, ale nie muszą tego robić. Jak twierdzi Gawron, Totalizator przez półtora roku próbował na zasadzie dżentelmeńskiej umowy przekonać ajentów, by zrezygnowali z automatów.

– Niestety nie przyniosło to efektów – zaznacza rzecznik TS.
Zapewne dlatego że każdy automat był źródłem dodatkowych dochodów dla kolektury. Miesięcznie było to nawet około 2 tys. zł. Automaty stały w setkach kolektur

Totalizatora w całym kraju. Zdaniem Gawrona była to jednak sytuacja bez precedensu. – Żadna narodowa loteria nie sprzedaje w swojej siedzibie produktów konkurencji. Podobnie jak w sieci McDonald’s nie kupimy produktów KFC – zaznacza.