Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS) zamierza przywrócić, zmieniony na jego wniosek w styczniu 2009 roku przepis, który zakazuje ZUS wypłaty emerytury jeśli ubezpieczony nie rozwiąże z firmą umowy o pracę. Przedstawiło już w tej sprawie projekt ustawy, a zmiany mają zacząć obowiązywać w przyszłym roku. 

W efekcie prawo do świadczeń straci około 50 tys. pracujących emerytów, którzy zyskali je od ubiegłego roku. Z wprowadzonego w ubiegłym roku rozwiązania nie skorzystają też kolejne osoby chcące łączyć pracę z emeryturą.

Bez rozstania z firmą

Do 7 stycznia 2009 roku przepisy uniemożliwiały otrzymywanie emerytury osobom, które – mimo spełnienia warunków stażowych i wiekowych oraz decyzji ZUS o przyznaniu świadczenia – nie rozwiązały stosunku pracy. Jeśli więc np. mężczyzna skończył 65 lat i mógł skorzystać z emerytury, nie otrzymał jej, jeśli wciąż pracował w swojej firmie. Prawo do emerytury ulegało zawieszeniu do czasu rozwiązania stosunku pracy.

Te przepisy się zmieniły. Rząd argumentował proponując ich nowelizację, że są barierą do kontynuowania pracy przez osoby w starszym wieku. Aby otrzymać emeryturę musiały zwalniać się z pracy i często już do niej nie wracały. A w Polsce z zatrudnieniem starszych pracowników jest najgorzej w UE. Pracuje zaledwie co trzecia osoba mająca 55-64 lata.

Szukają oszczędności

Teraz resort pracy znów planuje przywrócenie zakazu otrzymania emerytury przez pracującą osobę. Nie kryje, że głównym tego powodem jest trudna sytuacja w budżecie.

- Musimy szukać oszczędności, a nasze propozycje mogą zmniejszyć wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych o około 0,7-1 mld zł – tłumaczy DGP Marek Bucior, wiceminister pracy i polityki społecznej.


Dodaje, że rząd chce też zrównać prawo do świadczeń wszystkich osób. Obecnie jest tak, że ZUS nie wypłaci świadczenia osobie kontynuującej zatrudnienie, jeśli na przykład chce skorzystać z emerytury pomostowej. Jeśli idzie na standardową emeryturę w pełnym wieku – już tak.

Resort pracy chce też odebrać prawo do świadczeń tym osobom, które skorzystały z możliwości odwieszenia emerytury po wejściu w życie nowych przepisów. Jest ich około 50 tys. ZUS wyśle im w ciągu 30 dni od daty wejścia w życie ustawy zawiadomienia o konieczności rozwiązania umowy z firmą. Jeśli tego nie zrobią ZUS zawiesi im świadczenie. Nie będzie jednak egzekwował wstecz, wypłaconych już świadczeń.

Bez wpływów z podatków

Eksperci ostrzegają, że z szacowanych oszczędności może wyjść niewiele. Może się okazać, że emeryci wybiorą emeryturę i rozstaną się z firmą. A wtedy ZUS wciąż będzie wypłacał świadczenia, a straci, podobnie jak budżet i NFZ, dodatkowe wpływy ze składek i podatków.   

Takie zmiany są też sprzeczne z logiką nowego systemu emerytalnego. Świadczenie pochodzi w nim ze składek. Oznacza to, że ubezpieczony dostaje to co wpłacił.

- Osoby które ukończą wiek emerytalny i chcą korzystać z emerytury nie powinny być sprawdzane czy dalej pracują. To ich pieniądze i państwo nie powinni się tu wtrącać – mówi Agnieszka Chłoń-Domińczak z SGH.

Dodaje, że odejścia pracowników na emerytury nie spowodują też, że wzrośnie liczba nowych miejsc pracy.