Wakacje w tych krajach cię nie zrujnują
Złoty słabnie, wydawać by się mogło więc, że zagraniczne wczasy zrujnują portfele Polaków. Są jednak kraje, których waluty mają się jeszcze gorzej niż nasza. Wakacje w takich państwach mogą sprawić, że wydamy znacznie mniej pieniędzy niż w strefie euro, czy tam, gdzie płaci się w dolarach. Oto, gdzie jechać, by nie stracić.
- Złoty osłabnie. Za tydzień
- Uważaj, z kim lecisz na wakacje
- Paliwo nie będzie już droższe
- Inwestujesz? Kup apartament w kurorcie!
- Uważaj, tu spotkasz... polityków
- Sprawdź prognozę pogody na sierpień!
- Złoty wreszcie mocny. Na długo?
- Nie ma tlumów na Lazurowym Wybrzeżu
- Nie ma co liczyć na tanie franki
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Mamy wakacje, początek sezonu urlopowego. Mocny dolar i aprecjacja franka szwajcarskiego na początku lipca popsuły humory Polakom zadłużonym w walutach obcych. Słaby złoty odbije się również na kieszeniach turystów przebywających poza krajem lub planującym zagraniczne wyjazdy w niektóre rejony świata. Ale nie wszędzie. Okazuje się bowiem, że w porównaniu z lipcem ubiegłego roku kurs złotego do części walut jest mocniejszy - pisze Marek Wołos z TMS Brokers
Zestawienie wartości złotego z koszykiem walut wycenianych przez NBP, w tabeli kursów średnich A pokazuje, że wobec 23 walut złoty stracił na wartości (deprecjacja PLN), a wobec 11 zyskał (aprecjacja). To oznacza, że polski turysta wyjeżdżający do 11 krajów, gdzie lokalna waluta jest słabsza do złotego wyda mniej niż rok temu. Z kolei w państwach, których waluty zyskały na wartości, koszty pobytu i bezpośrednie wydatki będą bardziej ciążyły kieszeniom Polaków.
Gdzie w tym roku będzie drożej?
Głównie w krajach Dalekiego Wschodu, w Azji Południowej, w krajach Ameryki Południowej, Środkowej i Północnej. Siła nabywcza naszej waluty w relacji do rupii indonezyjskiej, reala brazylijskiego, dolara malezyjskiego, kanadyjskiego i australijskiego spadła najbardziej - średnio o prawie 16 proc. To kraje, gdzie wydatki polskich turystów będą największe w przeliczeniu na złotówki. Dlaczego tak się stało? Waluty tych państw od dawna powiązane są z wartością amerykańskiego dolara, którego kurs w pierwszym półroczu silnie aprecjonował. Ich gospodarki w małym stopniu odczuły skutki ubiegłorocznej recesji w światowej gospodarce i rozwijają się dość dynamicznie. W niektórych z nich pojawiło się ryzyko inflacji, na co zdecydowanymi działaniami zareagowały władze monetarne. Bank Centralny Australii dokonał podwyżek stóp proc., co dodatkowo wzmocniło AUD-a. Brazylia jest uważana za czołowy cel inwestorów finansowych z całego świata. Napływające tam inwestycje zagraniczne powodują silną aprecjację reala do głównych i lokalnych walut, tym bardziej, że kurs brazylijskiej waluty jest kursem płynnym.
Uczestników rynków finansowych nie zaskakuje deprecjacja złotego wobec japońskiego jena i franka szwajcarskiego. Silniejszy jen to efekt kontynuacji procesu zamykania inwestycji carry – trade. Aprecjacja franka to skutek polityki SNB, który zrezygnował z interwencji walutowych przeciwko umocnieniu CHF. Frank szwajcarski, wcześniej niedoceniany jako element dywersyfikacji ryzyka walutowego np. banków centralnych odzyskuje obecnie tę rolę. Zarówno frank jak i jen używane są do finansowania inwestycji (kredyty, leasing) i z turystycznego punktu widzenia mają małe znaczenie. Wzrost wartości CHF i JPY ma inny skutek dla Polaków – zwiększa koszty obsługi zobowiązań kredytowych osób zadłużonych w obu tych walutach, co w konsekwencji prowadzi, do spadku wolnych środków pieniężnych, które można przeznaczyć na wakacyjne wyjazdy.















































~just2010-07-27 14:12
kiedy podliczam moje wakacje w kraju i za granicą to wychodzi na to, że koszt pobytu i zycia za granicą jest mniejszy lub taki sam jak w kraju, przy o wiele lepszym komforcie i jakości usług. Kosztem większym jest podróż - co logiczne. A ponieważ ja nigdy nie spędzam wakacji w jednym miejscu tylko jeżdzę i zwiedzam - koszt jazdy wewnątrz danego kraju są mniejsze - paliwo lepszej jakści i mniej tankuję niż w kraju. Sprawę podraża jedynie podróż do celu i z powrotem, jeśłi to jest np. samolot. Ale i lufthansą przy odrobinie szczęścia można polecieć w cenie 400 zł za bilet (łącznie z bagażem). Tania linia wyszła drożej jak dołączyłam opłatę za bagaż.
~karol2010-07-22 09:24
bzdety jakiegos nawiedzonego pseudodziennikarzyny pozal sie boze
~DG2010-07-21 15:44
Walutą Malezji jest ringgit, a nie dolar. Co za niekompetencja!
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!