We wtorek wprawdzie deprecjacja złotego została powstrzymana na kilka godzin, ale nie oznacza to końca osłabienia naszej waluty. Sytuacja w regionie nadal się pogarsza, do czego przyczynił się dzisiejszy raport agencji ratingowej Moody’s, która „przypomniała” o nadmiernym zadłużeniu gospodarstw domowych w walutach obcych z tytułu kredytów hipotecznych w krajach WNP i Europy Środkowo-Wschodniej. Dalsze umocnienie franka i osłabienie lokalnych walut w wyniku obaw o światową gospodarkę, może doprowadzić do nowej fali strat w bankach z tytułu złych kredytów. Tymczasem szwajcarska waluta dzisiaj nadal zyskiwała w relacji do euro (1,3220) w odpowiedzi na ostatnie wypowiedzi przedstawicieli Narodowego Banku Szwajcarii. Na razie żadnych sygnałów potencjalnej interwencji nie widać. Z kolei słabość euro wynikała z rosnących obaw o płynność sektora bankowego w Europie z tytułu konieczności spłaty do najbliższego czwartku tzw. ratunkowych kredytów w wysokości 442 mld EUR przez banki komercyjne do Europejskiego Banku Centralnego. Zwłaszcza, że Ewald Nowotny z ECB wykluczył możliwość zrolowania tych zobowiązań na kolejny rok. Nastroje na rynku zepsuła także fatalna publikacja danych z USA o godz. 16:00. Indeks zaufania konsumentów Conference Board spadł w czerwcu do 52,9 pkt. z 62,7 pkt., co jeszcze bardziej zwiększyło nerwowość na rynkach akcji.

EUR/USD: Kurs łamie kolejne wsparcia i obecnie testuje kolejne na 1,2140-50. Jego wyraźne przełamanie może doprowadzić do wyraźnego przyspieszenia zniżek i szybkiego testu okolic 1,19-1,20. Ujęcie krótkoterminowe daje jednak nadzieję na to, iż wpierw rynek powróci jeszcze w okolice 1,22.