Dzisiaj już nie wspominano zbytnio o sobotniej decyzji Ludowego Banku Chin ws. juana. Rynki stworzyły sobie już nowe „story” oparte tym razem o wczorajszą decyzję agencji FITCH. Przypomnijmy, iż zdecydowała się ona obniżyć rating dla banku BNP Paribas z „AA” do „AA minus”, ale ze stabilną perspektywą. To rozbudziło obawy o kondycję europejskiego sektora bankowego, który może mieć (teoretycznie) większe problemy, niż się obecnie szacuje. Głównie za sprawą tzw. złych długów w krajach PIIGS, zwłaszcza w ogarniętej kryzysem Grecji.

Dzisiaj obawy te podgrzał komunikat banku Credit Agricole, iż musiał utworzyć 400 mln EUR rezerw właśnie z tytułu złych długów greckiego banku Emporiki, którego jest właścicielem. W efekcie inwestorzy znaleźli dobry pretekst do sprzedaży euro, pomimo całkiem dobrego odczytu indeksu IFO w Niemczech (wzrost do 101,8 pkt.). Chociaż w tym przypadku zawsze można dorobić tezę, iż słaby indeks ZEW w końcu przełoży się na spadek IFO. I tak notowania EUR/USD spadły dzisiaj w rejon wyznaczanego wsparcia na 1,2250, skąd po południu zostało wyprowadzone odbicie w górę. Nie przeszkodziły w tym nawet gorsze dane z USA o godz. 16:00. Okazało się, że sprzedaż domów na rynku wtórnym nieoczekiwanie spadła o 2,2 proc. m/m w maju (oczek. +5,5 proc. m/m). O godz. 16:07 za euro płacono 1,2280 USD.

Spore wahania były też dzisiaj domeną funta szterlinga. Po publikacji planu oszczędnościowego przez ministra Osborne’a rynek zareagował wyprzedażą tej waluty, gdyż zaczęto się obawiać, iż plany są zbyt restrykcyjne i mogą negatywnie odbić się na wzroście gospodarczym. Zresztą szef resortu finansów od razu przedstawił niższe prognozy wzrostu PKB w tym i przyszłym roku (odpowiednio 1,2 proc. i 2,3 proc.). Humor londyńskiego City popsuły także zapowiedzi wprowadzenia dodatkowego podatku dla banków, który może przynieść nawet 2 mld GBP wpływów do budżetu rocznie. Niemniej spadek poniżej 1,47 na GBP/USD był dość krótki i w kolejnych godzinach rynek powrócił powyżej 1,48. Bo chyba gorsza od ewentualnego spowolnienia wzrostu gospodarki, byłaby utrata zaufania rynków do brytyjskich aktywów, gdyby agencje zagroziły obniżkami ratingów.

A co w kraju? Złoty pozostał stabilny utrzymując się powyżej 4,04-4,05 zł za euro, a dolar próbował naruszyć poziom 3,30 zł. Publikacja danych o inflacji netto, która okazała się niższa od prognoz i wyniosla w maju 1,6 proc. r/r, nie miała większego znaczenia. Zwłaszcza, że inwestorzy muszą pomału liczyć się z możliwością podwyżki stóp procentowych na jesieni – dzisiaj o takiej możliwości (w jednym ruchu o 50 p.b.) wspomniała członek RPP, Anna Zielińska-Głębocka. Rynek zdaje sobie jednak sprawę, iż teraz kluczowe będą czwartkowe dane o sprzedaży detalicznej, która oczekiwana jest na poziomie 3,2 proc. r/r.

EUR/USD: Rozpoczęta wczoraj korekta spadkowa chyba dobiegła już do końca – notowania odbiły się od wsparcia na 1,2250. Nie można wykluczyć, iż teraz zostanie podjęta próba powrotu w okolice 1,24-1,2450 (jutrzejszy, wieczorny komunikat FOMC będzie bardziej gołębi, niż jastrzębi).