O konieczności zdobycia certyfikatów Unii Europejskiej będą przekonywać baców inspektorzy, sanepid, lekarze weterynarii i samorządowcy. We wtorek rozpoczęła się wizytacja bacówek na terenie powiatu tatrzańskiego.

"Chcemy odwiedzić baców, aby poinformować ich, że produkt certyfikowany w Unii Europejskiej, jakim jest oscypek, musi spełniać określone wymogi, żeby mógł znaleźć się na rynku" - powiedział starosta tatrzański Andrzej Gąsienica-Makowski. Przyznaje on, że z certyfikatami dla oscypków jest sporo problemów, ponieważ nie wszyscy bacowie są przekonani, o konieczności ich zdobywania.

Oscypek powstaje wyłącznie na obszarze wybranych gmin i powiatów województwa małopolskiego i śląskiego. Szacuje się, że bacówki na tym obszarze prowadzi około stu baców, z czego zaledwie pięciu posiada certyfikaty Unii na produkowane oscypki.

Producenci tradycyjnego oscypka, którzy chcą sprzedawać swoje sery, muszą uzyskać świadectwo potwierdzające zgodność sposobu jego wytwarzania z metodami produkcji opisanymi w specyfikacji. Takie świadectwa wydawane są na podstawie kontroli przeprowadzanej na wniosek producenta.Koszt uzyskania certyfikatu wynosi ok. 500 zł. Wytwórcy oscypków mogą ubiegać się o dofinansowanie, które całkowicie pokrywa koszty związane ze zdobyciem certyfikatu.

Bacowie mówią, że oscypek bez certyfikatu sprzedaje się równie dobrze. Konsumenci nigdy nie pytają, czy oscypek posiada certyfikat unijny, a oscypki powstające w bacówkach są sprzedawane na miejscu; najlepsi bacowie niejednokrotnie nie nadążają z produkcją serów. "Smakosze góralskich serów mają <swoje> bacówki, w których się zaopatrują. Nie pytają o certyfikat" - powiedział an Janczy, prezes Związku Hodowców Owiec i Kóz w Nowym Targu.

Janczy twierdzi, że wszyscy bacowie mogliby otrzymać certyfikat unijny, jednak baca, który postanowi go zdobyć, poniesie koszty, będzie musiał wypełniać stosy dokumentów i będzie nękany przez kontrole, a osoba, która nie zgłosi się, nie będzie nigdy kontrolowana i nie poniesie żadnych kosztów z tym związanych.

Gąsienica-Makowski przekonuje jednak o konieczności uzyskiwania certyfikatów na sery. Chodzi - jego zdaniem - o zapewnienie konsumentom zdrowej i bezpiecznej żywności "wysokiej, jakości produktu" - powiedział. Starosta zapowiada, że inspektorzy po odwiedzeniu bacówek będą również kontrolować restauracje, punkty gastronomiczne i handlowe. "Ci, którzy sprzedają oscypki, będą musieli się legitymować fakturą czy dokumentem potwierdzającym, że dany produkt jest certyfikowany" - powiedział PAP Gąsienica-Makowski. Brak odpowiednich dokumentów potwierdzających autentyczność serów, będzie oznaczał kary finansowe.

Kontrole bacówek potrwają do środy.