Wielcy przedsiębiorcy handlujący w Unii bananami działali jak prawdziwy gang. Dogadali się między sobą, by nawzajem sobie nie szkodzić i ukrócić konkurencję. Ustalili cichaczem, po jakich stawkach sprzedawać będą owoce. Podzielili też rynek na strefy wpływów.

Dzięki temu nie wchodzili sobie w drogę i mieli pewność, że działają na takich samych prawach. Opanowali największe sieci sklepów, najpotężniejszych odbiorców. Nawet jeśli mniejsza, nienależąca do ich kartelu, firma chciała z nimi konkurować opuszczając ceny, nie miała szans. Bo spiskowcy zgodnie obniżali ceny poniżej jej poziomu, szybko ją wykańczając.

Przez bananowy kartel konsumenci, czyli my wszyscy, nie mieli szans na kupienie tańszych owoców. Musieli jeść je za taką cenę, jaką ustalił kartel.

Ale jest szansa, że wkrótce się to zmieni. Bo Komisja Europejska właśnie wszczęła śledztwo w tej sprawie. Skąd miała informacje? Jak zwykle, któraś ze stron zmowy wszystko wygadała. Dzięki temu uniknie kary. A te potrafią wynosić wiele milionów euro.