W budżecie brakuje pieniędzy na leczenie osób starszych. Nie ma też funduszy na opiekę nad tymi, którzy muszą mieć stałą opiekę po przebytych chorobach czy też ze względu na podeszły wiek. Ministerstwo Zdrowia uznało, że najłatwiej będzie zdobyć takie środki, wyciągając je z naszych kieszeni.

Resort zdrowia - jak pisze "Gazeta Prawna" - w pocie czoła pracuje nad nowym podatkiem. Ma się on nazywać pielęgnacyjny i wynosić 2,5 procent pensji brutto każdego, kto pracuje. Ściągany byłby automatycznie przez państwo, jak składka zdrowotna czy rentowa. A w życie miałby wejść od 2009 roku.

Na razie nie wiadomo, czy wprowadzenie nowego haraczu zmniejszy nam pensje, które dostajemy co miesiąc. Niewykluczone bowiem, że pokrywać będzie je pracodawca. Ci, którzy mają umowy na czas nieokreślony mogą więc spać spokojnie, bo nikt im zarobków z tego powodu zmieniać nie powinien.

Ale w nowych umowach, na przykład tych, które dostaniemy na czas określony czy przy zmianie pracy, może być już zapisana niższa pensja niż ta, którą mają koledzy na tych samych stanowiskach, bo szef odliczy sobie dodatkowe koszty, czyli nowy podatek, który musi zapłacić. A to kilkadziesiąt złotych co miesiąc, w zależności od wysokości zarobków. Na przykład do pensji 2,5 tysiąca złotych brutto szef będzie musiał dołożyć ponad 60 złotych.