Wielka porażka państwa - tak w skrócie można określić efekt wielkiej reformy emerytalnej. Wprowadziła ona II i III filar jako dodatkowe, oprócz tego, co wypłacać nam będzie ZUS, zabezpieczenie na starość. II filar to obowiązkowa składka, którą pracodawca przelewa do ZUS, a ten na wskazane przez nas konto w OFE. III filar to jeszcze jedna składka, którą mamy sobie płacić sami, wpłacając pieniądze na Indywidualne Konto Emerytalne w banku, który sobie sami wybierzemy.

III filar, jak obiecywano, miał gwarantować, że gdy przestaniemy pracować, będziemy mieli, w przeciwieństwie do dzisiejszych emerytów, godziwe pieniądze co miesiąc na życie. Ale w praktyce okazuje się, że takie oszczędzanie się nie opłaca.

Bo IKE są nisko oprocentowane. Gdybyśmy te same pieniądze odkładali na lokacie czy inwestowali np. w akcje, zarobilibyśmy na nich więcej. I więcej mieli na stare lata. Polacy więc, zamiast oszczędzać na emerytalnych kontach, wycofują z nich pieniądze - zauważa "Rzeczpospolita". Dziś IKE ma tylko 890 tys. naszych rodaków, a średnia kwota na nich to ledwie 1,5 tys. zł.