Płacimy za prąd dwa razy więcej niż Brytyjczycy. Niby jest u nich trochę taniej, ale przecież zarabiają dużo więcej. Droższy prąd od polskiego jest w Unii Europejskiej tylko na Słowacji. Ale być może niedługo zdetronizujemy nawet Słowaków. Najwięksi dystrybutorzy energii zapowiadają nawet 10-procentowe podwyżki - alarmuje "Rzeczpospolita".

A przecież miało być taniej. Od lipca uwolniono rynek energii. Każdy z nas może wybrać, kto dostarczy mu prąd. Firmy energetyczne miały się bić o klientów.

Ale te przewidywania okazały się nic nie warte. Dystrybutorzy zwiększą ceny, bo - jak twierdzą - potrzebują więcej pieniędzy. Przede wszystkim muszą zmodernizować instalacje. Kable i bloki przesyłowe są po stare. Elektrownie muszą inwestować, bo teraz strasznie trują środowisko. A jeszcze więcej energii ma pochodzić ze źródeł odnawialnych. Trzeba więc inwestować w elektrownie wiatrowe, wodne i słoneczne.

Ale jak przypomina gazeta, w Polsce kradnie się nawet 10 procent przesyłanego prądu. Może więc zamiast dobierać się do kieszeni uczciwie płacącym, wziąć się za złodziei? I zamiast podnosić ceny o 10 procent, o tyle zmniejszyć straty.