Wbrew zapowiedziom niektórych ekonomistów kryzys w rządzie nie zrujnuje naszych portfeli. Przeciwnie - jeszcze na nim nieco... zaoszczędzimy.

A wszystko dlatego, że naszej złotówki nie wzrusza to, co dzieje się w polityce. Ani światowej, ani krajowej. Podczas gdy cały kraj aż huczy o kryzysie, jaki przechodzi nasz rząd, polska waluta rośnie w siłę. I - choć nikt się tego nie spodziewał nawet w najbardziej optymistycznych przewidywaniach - sprawiła, że dolar jest najtańszy od 11 lat. Według kursu Narodowego Banku Polskiego sprzedawany jest średnio po 2,74 zł.

To dobra wiadomość dla wszystkich, którzy robią zakupy w USA, np. przez internet, bo towary stanieją w przeliczeniu na złotówki. Stopnieją też raty kredytów zaciągniętych w dolarach. I choć różnica w kursie tej waluty w porównaniu do ostatnich dni sięga najwyżej kilku groszy, jest się z czego cieszyć. Bo np. na wczasach za 1 tys. dolarów zaoszczędzimy ok. 20 zł, czyli np. na spory obiad. A przy spłacie 200-dolarowej raty zostanie nam 4 zł na popołudniową kawkę.