Komisja Europejska pozwała Niemcy do Trybunału Sprawiedliwości UE za to, że dyskryminują zagraniczne firmy działające na ich terenie. Konkretnie chodzi o możliwość zatrudniania pracowników z Polski. Niemcy nie otworzyły rynku pracy, mimo że z podpisanej z naszym krajem w 1990 roku umowy wynika, iż możemy legalnie pracować w niektórych dziedzinach, np. budownictwie.

Dzięki temu porozumieniu nasi rodacy masowo wyjeżdżają do Niemiec za chlebem. Są wręcz rozrywani przez pracodawców, bo nie dość, że pracujemy za mniej niż miejscowi, to jeszcze jesteśmy o niebo lepszymi fachowcami. Niemcy dobrze o tym wiedzą i dlatego blokują konkurencji dostęp do naszych robotników.

Każdy, kto chce zatrudnić obcokrajowca na mocy międzynarodowej umowy, musi zgłosić się o pozwolenie do odpowiedniego urzędu. I tu jest problem. Bo zgody na zatrudnienie Polaków nie dostają żadne firmy, które nie są prowadzone przez Niemców.

O takie pozwolenia wielokrotnie, ale bezskutecznie, prosili Hiszpanie, Francuzi czy Włosi prowadzący interesy u naszych zachodnich sąsiadów. W końcu zaczęli skarżyć się Komisji Europejskiej. Ta, po zbadaniu sprawy, nie miała wątpliwości: Niemcy łamią umowę z Polską. Nie mają prawa blokować przedsiębiorcom ze swego terytorium dostępu do naszych pracowników. Sprawa jest już w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości, który może nakazać Niemcom rezygnację z krzywdzących Polaków praktyk.