"Banki zbytnio ryzykują" - twierdzi Rybiński. I dodaje, że to ryzykowne udzielanie kredytów prowadzi do hossy na rynku nieruchomości. "Każdy bank chce odkroić dla siebie jak największy kawałek szybko rosnącego tortu" - mówi Rybiński "Parkietowi". Nie podoba mu się, że banki postanowiły zbić swoje marże do minimum i ułatwić zdobycie kredytu.

Rybiński w tym, co robią banki, widzi ogromne zagrożenie. "Ceny nieruchomości osiągnęły w Polsce bardzo wysoki poziom. Jeśli dalej będą rosły w szybkim tempie, możemy mieć do czynienia z bańką spekulacyjną, która może pęknąć" - ocenia w "Parkiecie" Rybiński. Jak chce nas uchronić przed pęknięciem tej bańki? Nowymi ograniczeniami w przyznawaniu kredytów, w efekcie których trudniej będzie dostać kredyt.

Rybiński chce przede wszystkim skrócenia czasu kredytowania. Teraz niektóre banki udzielają kredytów nawet na 40 - i więcej - lat. Wiceprezes NBP chciałby także, by banki nie udzielały kredytów na więcej niż 100 proc. nieruchomości. Dzięki pieniądzom z banków możemy obecnie nie tylko zapłacić za dom czy mieszkanie, ale także za remont czy prowizję dla agencji nieruchomości.

Ale plany wiceprezesa NBP mają małe szanse na powodzenie. Stanisław Kluza, szef Komisji Nadzoru Bankowego, która mogłaby podjąć taką decyzję, jest bardzo ostrożny. Wystarczy mu ostatnie zaostrzenie przepisów, które już znacznie utrudniło uzyskanie kredytów w obcej walucie. Według niego, same banki decydują, czy warto podjąć ryzyko i dać komuś kredyt.