Nie ma na co czekać, bo tańszych walut w tym tygodniu już raczej nie będzie. Kryzys w rządzie może odbić się na naszych portfelach.

Choć odwoływania i powoływania nowych ministrów nie odbijały się echem na wartości dolara czy euro ani notowaniach giełdowych, takie zawirowania w polityce, jakie mamy teraz, mogą wystraszyć zachodnich inwestorów. Odbije się to nie tylko na cenach akcji, które zaczną lecieć w dół, ale też na kursach walut.

Pierwszy w takiej sytuacji zareaguje dolar, którego cena powinna szybko rosnąć, równoważąc słabnącą złotówkę. Potem może też zdrożeć euro czy frank szwajcarski, choć ten ostatni waha się zawsze najmniej.

Efekt? Jeśli masz co do złotówki wyliczoną już cenę za wakacje, za które musisz zapłacić w walucie obcej, możesz przeżyć niemiłe zaskoczenie. Kiedy przyjdzie do płacenia, dołożysz do tego interesu. Więcej wydadzą także ci, którzy mają do zapłacenia akurat teraz raty kredytów w dolarach czy euro. Ich wysokość także może poszybować w górę.

Jeśli tak się stanie, zdrożeją wszystkie towary kupowane za granicą. Problem mieć mogą nie tylko przedsiębiorcy, którzy sprowadzają je na wielką skalę, ale także wszyscy ci, którzy robią zakupy przez internet w zachodnich sklepach. W przeliczeniu na złotówki wartość kupowanych rzeczy wzrośnie.

Na szczęście nie ma wcale pewności, że taki czarny scenariusz się ziści. Lepiej jednak szybko uregulować płatności, wykorzystując fakt, że na razie nic złego się nie dzieje.