Co prawda, decyzję w sprawie sankcji Unia podjęła już pół roku temu, ale nie wprowadzono ich od razu. Liczono, że groźby wystarczą i Białoruś zacznie przestrzegać praw pracowników. Ale Mińsk nie tylko nie przeprowadził koniecznych reform, ale także zaostrzył walkę z wolnymi związkami zawodowymi.

Unia stwierdziła więc, że kara Białorusi się należy. Choć niejednomyślnie. Przeciwne wprowadzeniu sankcji była Polska i Litwa, które twierdzą, że kary ekonomiczne najbardziej uderzą w społeczeństwo, a nie we władze Białorusi. Te ostatnie natomiast uważają, że sankcje to krótkowzroczny krok Unii wobec swojego bezpośredniego sąsiada.