Nie możemy tak dużo płacić za paliwa - argumentują pracodawcy. Bo kiedy ich ceny idą w górę, drożeje od razu koszt transportu, a przez to rosną ceny w sklepach wszystkich dowożonych do nich artykułów: od masła, przez wędliny, proszki do prania czy ubrania. Nie mówiąc już o tym, że coraz więcej pieniędzy zostawiamy na stacjach paliw.

Już dziś na niektórych stacjach za litr benzyny bezołowiowej 95 płacimy 4,74 zł. A jeszcze tego lata, jak wyliczyła Konfederacja Pracodawców Polskich, podrożeje ona do 5 zł. To już stanowczo za drogo.

Trudno wymusić na koncernach paliwowych czy ajentach stacji paliw obniżenie cen, ale można je zbić rząd. Wystarczy obniżyć wysoką akcyzę na paliwa, która dziś wynosi aż 1565 zł na każde tysiąc litrów benzyny. To około jednej trzeciej ceny, jaką za to paliwo liczą sobie rafinerie - np. wedle aktualnego cennika Grupy Lotos SA sprzedaje ona tysiąc litrów stacjom za 3362 zł plus akcyza.

"Jeśli podatek ten zostanie obniżony, ceny spadną. Nie wiemy jednak, jaki będzie efekt naszego apelu, bo za wcześnie jeszcze, by mówić o odpowiedzi" - mówi dziennikowi.pl Marta Wojtach, rzecznik prasowy Konfederacji Pracodawców Polskich.