Do końca 2009 roku z budżetu Agencji Rynku Rolnego zniknie 12 mln zł. Pieniądze pójdą na billboardy, reklamy w prasie i telewizji oraz wydane na wspaniałym papierze kolorowe broszurki. Wszystko to zachwalać będzie ekologiczną żywność z polskich upraw - pisze "Pierwszy Portal Rolny".

Problem w tym, że takich upraw w naszym kraju właściwie nie ma. Stanowią one ledwie 1 procent tego, co zbierze się z pól i szklarni. Ale - zdaniem ARR - to nie powód, by tak trudno dostępnego towaru nie reklamować za ciężkie pieniądze.

"Reklama jest do dwóch grup odbiorców: konsumenta, którego chcemy bardzo szeroko uświadomić z wszelkich pozytywnych cech produktów ekologicznych, oraz producentów i przetwórców" - mówi Waldemar Sochaczewski, wiceprezes ARR.

Tyle tylko, że takich produktów musisz się w sklepach nieźle naszukać. Rolnicy prawie wszystko wysyłają na eksport, bo w kraju sieć sprzedaży zdrowych, uprawianych bez chemikaliów owoców i warzyw nie istnieje. I nie sądzą, by wiele zmieniło się przez najbliższe dwa lata, kiedy takie produkty będą reklamowane.