Jak pisze "Newsweek", gdy wiceprezes Strzelecka zapytała o wynagrodzenia, prezes zapowiedział, że ją zwolni. Jaromir Netzel miał zabiegać o to u ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego.

Jedną z osób, której prezes miał przyznać specjalną premię, jest Dorota Jakowlew-Zajder. Miała dostać od PZU 150 tys. zł. Jak pisze tygodnik, specjalnie dla niej prezes utworzył dwa stanowiska. Oprócz premii za pół roku pracy, szef PZU miał jej także przyznać na koszt firmy apartament w stolicy i samochód. Dorota Jakowlew-Zajder zapewnia jednak, że PZU wynajmuje dla niej mieszkanie na takich samych zasadach jak innym dyrektorom.

Na tym jednak nie koniec. Jak pisze "Newsweek", premię po pół roku pracy otrzymał również szef audytu w PZU. Według tygodnika, Leszek Lech zajmował się przez ten czas szukaniem dowodów na nielegalne finansowanie kampanii prezydenckiej Donalda Tuska. Premię miał także otrzymać osobisty doradca prezesa Maciej Cegłowski.

Rzecznik Państwowego Zakładu Ubezpieczeń Michał Witkowski tłumaczy w wypowiedzi dla tygodnika, że premie zostały przyznane na podstawie regulaminu uchwalonego przez poprzedni zarząd firmy. Z kolei wiceprezes Strzelecka jest na urlopie i nie komentuje sprawy.