"Rzeczpospolita" przytacza prognozy krajowych i zagranicznych ekonomistów. Szacują oni, że obietnice, które już złożyli polscy politycy, będą do 2050 roku kosztowały obywateli od 2,2 biliona do 3 bilionów złotych. Dziennikarze podzielili 2,2 biliona przez liczbę obywateli i wyszło im, że każdy Polak zapłaci za rozrzutność państwa właśnie po 58 tys. zł. Każdy z nas, bez względu na wiek. Bo płacić będziemy w podatkowych ratach.

Już teraz państwo zadłuża się bez opamiętania, by spełnić wszystkie swoje obietnice. Instytucje państwowe muszą pożyczać od banków i od obywateli kupujących obligacje, by było na zasiłki, zapomogi, renty i emerytury. W tym roku dług publiczny przekroczy 50 proc. PKB. Co to oznacza? To, że państwo będzie miało większy dług niż połowa całego majątku narodowego, który wypracowujemy przez rok. A dług ten będzie rósł i rósł.

Ekonomiści cytowani przez "Rzeczpospolitą" mówią, że to, co Polska obiecała swoim obywatelom, można szacować na 220-300 proc. PKB. Najwięcej mają kosztować obietnice emerytalne. Te, które zostały złożone jeszcze przed reformą emerytalną z 1998 roku. Wiele grup zawodowych cieszy się przywilejami, które kosztują krocie.