Słowacka telewizja TA3 twierdzi, że solarisy są niebezpieczne. W sobotę w Bratysławie o mało nie spalił się autobus z pasażerami. Podobno tylko trzeźwość umysłu kierowcy sprawiła, że nie było poważniejszej tragedii. Szybko ewakuował wszystkich ludzi. Dwa kolejne pojazdy spłonęły wcześniej w Koszycach.

Szef Solarisa, Krzysztof Olszewski, denerwuje się, kiedy słyszy te informacje. Ale cierpliwie tłumaczy, że w Koszycach zapaliły się podzespoły autobusów wyprodukowane przez firmy DAF i Bosch. Nie same pojazdy, które zresztą były już po gwarancji.

Pożar bratysławskiego autobusu dopiero jest wyjaśniany. Szef firmy mówi jednak, że niedawno w tych pojazdach były naprawiane wtryski gazu. "To może być przyczyna" - podejrzewa Olszewski.

Polskie przedsiębiorstwo obiecało Słowakom, że nawet jeśli usterki pojawiły się z winy złej eksploatacji pojazdów przez Słowaków, to i tak pomoże w ich naprawie.

Solaris to największy producent autobusów w naszym kraju. Ogromną część produkcji wysyła za granicę. Również do Słowacji. Solarisy są cenionymi autobusami. Kilkaset z nich jeździ w Berlinie i kilku innych miastach Europy.