Według gazety, to właśnie sprawdza policja skarbowa. A jej informacje potwierdzają pracownicy Sejmu. Emilia Woźnica, która była inspektorem nadzoru, twierdzi że, rzekomo zakupiony sprzęt nigdy do Sejmu nie trafił. Sześć faktur wystawionych przez firmę Dariusza Sz. opiewa na kwotę ponad 173 tys. złotych.

"Mam podejrzenia, że kancelaria dogadywała się z firmą, która wystawiała lewe faktury. Nie mam dowodów, że ktoś brał za to pieniądze, ale pewnie nikt charytatywnie tego nie robił" - tłumaczy Emilia Woźnica.

"Super Express" ustalił, że pod adresem przedsiębiorstwa Dariusza Sz. jest dom jednorodzinny, a w nim... przedszkole.